Koniec przerwy
Treść
Po prawie trzech tygodniach przerwy w rozgrywkach grupy słabszej ekstraklasy na lodowiska wyjadą drużyny, które walczyć będą w pierwszym rzędzie o utrzymanie i dwie z nich o awans do czołowej ósemki ligi. Już w piątek o godz. 18 KTH Krynica będzie gościć u siebie Unię Oświęcim. Po rundzie zasadniczej mają bilans dodatni, ale teraz z pewnością będzie trudniej, bo chyba rywale mają już kryzys za sobą.
Pierwszy etap rozgrywek kryniczanie zakończyli na ósmej pozycji. Mogło być znacznie lepiej, ale drużyna KTH raziła nieskutecznością.
- W hokeju nie da się wygrywać meczów, strzelając tylko jedną bramkę - mówił trener KTH Krynica Petr Kremen. - Hokej to gra dynamiczna, gdzie pada wiele strzałów. Nam tego brakowało. I tak naprawdę racjonalnego wytłumaczenia na to nie ma. W każdym meczu oddawaliśmy po kilkadziesiąt celnych strzałów, a krążek, jak zaczarowany, nie chciał wpaść do siatki rywali. Mam nadzieję, że przerwa i spokojny trening pozwoli odwrócić tę sytuację. To, że zajęliśmy ósme miejsce, a nie szóste, które było w naszym zasięgu, to efekt kilku przegranych pod rząd meczów. Prawda jest też taka, że brakuje teraz w zespole takiego strzelca, jakim był Szoke. Podczas przerwy ligowej miałem na testach kilku zawodników, ale nada się chyba tylko jeden. Decyzja ostateczna zapadnie dzisiaj.
Tabela po I etapie
1. GKS Tychy 18 41 89-40
2. Stoczniowiec 18 36 82-45
3. Wojas Podhale 18 33 75-47
4. ComArch Cracovia 18 33 78-52
5. TKH ThyssenKrupp 18 27 55-57
6. Sosnowiec 18 27 59-56
7. Naprzód Janów 18 22 55-68
8. KS KTH 18 19 34-66
9. Unia Oświęcim 18 16 52-70
10. KH Sanok 18 9 36-114
Na osiemnaście rozegranych spotkań kryniczanie odnieśli pięć zwycięstw, dwa mecze zremisowali, a w jedenastu musieli uznać wyższość rywali, w tym dwa razy po dogrywce. Największą porażką był mecz z Cracovią zakończony wynikiem 1-9.
Najlepiej w rundzie zasadniczej spisywał się słowacki napastnik Lubomir Caban, który zdobył 9 goli. Po jego podaniach koledzy zdobyli sześć bramek. Viliam Chovanec też pokazał się z dobrej strony. Wprawdzie zdobył tylko 3 bramki, ale za to aż osiem razy zaliczył asystę. W tym gronie na wyróżnienie zasługuje Robert Brocławik.
Mówi się, że wynik w hokeju w 50 procentach to dobry bramkarz. Obaj Artur Ziaja i Marek Batkiewicz pokazali się z jak najlepszej strony. Ale niewiele mogli zdziałać, kiedy obrońcy popełniali proste błędy. Pierwszy z nich zaliczył 693 minuty między słupkami, przepuszczając 41 bramek (3,55 na mecz), a bardziej doświadczony Marek Batkiewicz bronił 402 minuty, tracąc 21 bramek (3,58 na mecz).
(JEC)
"Dziennik Polski" 2006-11-15
Autor: wa