Krzyk spod ściany
Treść
REGION. Strajkowe nastroje w powiatowych szpitalach. Dyrekcje przygotowują się do wypowiedzenia umów z NFZ
Starostowie małopolscy na konwencie w Nowym Sączu jednogłośnie poparli decyzję dyrektorów szpitali powiatowych o wypowiedzeniu kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Powodem jest nacisk lekarzy i pielęgniarek na podwyżki płac i groźba rozlania się fali strajkowej w całej Małopolsce.
Na konwent starostów małopolskich przyjechali dyrektorzy lecznic tworzący od półtora roku Stowarzyszenie Szpitali Powiatowych dla obrony interesów tej grupy placówek. Jeden po drugim meldowali o swojej sytuacji finansowej, o wykonaniach usług medycznych kontraktowanych z NFZ oraz, co najważniejsze, o nastrojach załóg. Sytuacja jest płynna, ale ciąży ku strajkom. Dyrektorka szpitala zakopiańskiego przed swoim raportem wyszła na chwilę z sali obrad, by się dowiedzieć, czy pod jej nieobecność przypadkiem lekarze nie ogłosili akcji protestacyjnej. O sporach zbiorowych, głównie związków zawodowych lekarzy, informowali dyrektorzy szpitali z Chrzanowa, Miechowa, Nowego Targu, Bochni oraz Wadowic.
O sporach zbiorowych, głównie związków zawodowych lekarzy, informowali dyrektorzy szpitali z Chrzanowa, Miechowa, Nowego Targu, Bochni oraz Wadowic (gdzie spór obejmuje cały personel), Oświęcimia i Suchej Beskidzkiej, gdzie w referendum za strajkiem są niemal wszyscy pracownicy. W Gorlicach, jak poinformowało kierownictwo, są aż trzy odrębne spory zbiorowe. Według dyrektora Antoniego Roga, będącego w zarządzie stowarzyszenia, akcję protestacyjną w szpitalu limanowskim ogłoszono dla zasady, czyli solidarnościowo, gdyż podwyżki 6-procentowe dla pielęgniarek i 9-procentowe dla lekarzy, które dał pracownikom, nieco złagodziły sytuację. Podobnie udało się doraźnie zaleczyć sytuację u dyrektor Barbary Kopczyńskiej w Dąbrowie Tarnowskiej i w Brzesku u dyrektor Józefy Szczurek. Dyrektorowi Markowi Surowiakowi, wiceszefowi zarządu stowarzyszenia, na razie udaje się w Krynicy praca bez akcji protestacyjnej. Ale to właśnie on był jednym z bardziej radykalnych mówców:
- Było spotkanie z ministrem Religą, z posłami, z dyrekcją NFZ i wciąż się rozbijamy o ścianę. Główny prezes funduszu nie raczy odpowiedzieć od pół roku na nasze pisma - grzmiał Marek Surowiak. - Nie chcemy wyjść na pieniaczy, ale nasze możliwości się wyczerpały.
Lekarze, podobnie jak w całym kraju, domagają się 30-procentowych podwyżek, których same szpitale i budżety powiatowe nie są w stanie zapewnić. Próby ich kredytowania wydają się większości krótką karkołomną jazdą bez trzymanki. Zwrócono uwagę, że kadra szpitala masowo uczy się języków, nie dla fantazji, ale po to, by szukać pracy w krajach Unii.
Z wyraźną irytacją przyjęte zostały słowa dyrektora krakowskiego oddziału NFZ Stanisława Helbicha o kolejnych wirtualnych pieniądzach, sygnalizowanych na opiekę medyczną w Małopolsce, których nie można uruchomić. Przez usta wszystkich rozmówców przewijał się jeden główny postulat, by podwyższyć wartość punktową usług w kontrakcie, co dałoby szansę na podwyżki.
Przedstawiciele NFZ stoją na stanowisku, że ustawa tego zabrania w trakcie realizacji kontraktu.
- Sytuacja spełnia nadzwyczajne okoliczności sugerowane w ustawie - argumentowała Barbara Kopczyńska.
- W Zielonogórskiem postawili się ostro i mają pieniądze. Niektórzy lekarze przekroczyli wyższe progi podatkowe - mówił Antoni Róg. - My możemy zjeść jeszcze niejeden obiad w starostwie w Nowym Sączu, bo dobrze dają jeść, ale na razie nic z tego nie wynika. Zdecydujmy więc, czy wypowiadamy umowy z NFZ.
Głosowanie, przy dwóch wstrzymujących się, potwierdziło zdeterminowanie dyrektorów.
Dyrektor Helbich słuchał tego spokojnie, gdyż nie w tym widział zagrożenie finansowania ochrony zdrowia. Wyrok Sądu Najwyższego wskazał na NFZ jako na finansowo odpowiedzialnego za skutki ustawy 203.
- Pozwów w Polsce jest na kwotę 2,5 miliarda złotych - stwierdził dyrektor Helbich. - Nikt nie ma takiej kasy. To może zachwiać Funduszem.
- Dla nas to jest dobra wiadomość - orzekła przedstawicielka jednego z krakowskich szpitali. - Wiadomo, kto ma płacić.
- To może postawić nas wszystkich wobec wyboru: leczyć, czy zarabiać - odciął się na to szef krakowskiego oddziału NFZ.
Starosta nowotarski Jan Hamerski poderwał się z propozycją, by prawnicy Związku Powiatów Polskich sprawdzili, czy rzeczywiście nie można zmienić wartości punktowej świadczeń.
Prowadzący spotkanie starosta nowosądecki Jan Golonka zaproponował zajęcie stanowiska wobec otwarcia procedur wypowiedzenia umów z NFZ. Wszyscy starostowie ponieśli rękę na tak.
- Jeszcze dziś przekażę informacje wojewodzie - stwierdził obecny na konwencie jego pełnomocnik Jacek Kukurba. Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2005-05-19
Autor: ab