Kwestowali strażacy
Treść
LITACZ. Przybywa pomocy dla pogorzelców
Bardzo solidarnie zachowali się mieszkańcy Litacza, Chochorowic i Brzeznej, którzy odpowiedzieli na apel o pomoc dla pogorzelców. Za kwestą do każdego domu zapukali strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej z trzech wiosek. Ludzie okazali się hojni. Składali pieniądze na ręce strażaków, ale też do puszek pod kościołami. Uzbierało się ok. 14 tys. zł.
Na konto Doroty Gruszczyńskiej, matki dziesięciorga dzieci, Bronisław Ciurka prezes OSP w Chochorowicach wpłacił 2014 zł zebranych w swojej wiosce. Prezes strażaków z Brzeznej, Zbigniew Zieliński, zebrał 5080 zł. Prezes OSP z Litacza Stanisław Iwański zebrał ze strażakami ok. 4800 zł. Zbiórka do puszek pod kościołem w Brzeznej, ogłoszona przez proboszcza ks. Stanisława Posłusznego, przyniosła 1,5 tys. zł.
- Dawali pewnie ci sami ludzie, co do puszek. Tu ludzie są tacy, że chętnie pomagają - mówi sołtys Brzeznej Stanisław Oleksy.
Ludzie nie tylko pomagają finansowo, ale też przychodzą pomagać przy cięciu drewna na dach. Przy ciężkiej pracy schorowany ojciec pani Doroty Andrzej Lorek podupadł na zdrowiu i po raz drugi trafił do szpitala. Wrócił już do domu, ale nie może pracować.
Po pożarze zabudowań gospodarczych i mieszkalnej przybudówki, w której mieszkał dziadek (ojcec pani Doroty) i część dzieci Gruszczyńskich, nie ma już najmniejszego śladu. Podwórze dziś wygląda jak plac budowy. Wczoraj przy zabudowaniach gospodarczych pracowała koparka. Wkrótce rozpocznie się odbudowa dachu i remont przybudówki. Pani Dorota liczy, że uda się pod nowym dachem wygospodarować trochę nowych miejsc do spania dla jej dziesięciorga dzieci. Obecnie mieszkają w zabytkowej, dwuizbowej drewnianej chacie bez wody i ubikacji. Dom dzielą z domowymi zwierzętami. Rodzina stale spotyka się z życzliwością nie tylko sąsiadów, ale też obcych ludzi, którzy o ich sytuacji dowiedzieli się z "Dziennika Polskiego" lub z radia. (MONK)
"Dziennik Polski" 2006-07-19
Autor: ea