Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Łącka śliwowica legalna!

Treść

REGION. Dzięki staraniom Stanisława Koguta, senatora Prawa i Sprawiedliwości, sadownicy z Łącka już wkrótce będą legalnie produkować swój słynny trunek. Sam Kogut od 28 lat jest abstynetem

- Mamy zgodę na produkcję śliwowicy w przystosowanych do produkcji gospodarstwach sadowniczych - cieszy się Franciszek Młynarczyk, wójt gminy Łącko. To ukoronowanie jego wieloletnich starań o legalizację tego wysokoprocentowego napitku. Okazało się możliwe dzięki uporowi senatora Koguta, który najpierw publicznie obiecał, że zalegalizuje trunek. Potem znalazł poparcie u wiceminister rolnictwa Stanisławy Okularczyk, posłanki PiS z byłego województwa nowosądeckiego. Dzięki ich staraniu przy Ministerstwie Rolnictwa powstał zespół, który w krótkim czasie wypracował rozwiązanie korzystne dla producentów z Łącka.

- Abstynent, który nie pije już 28 lat, zalegalizował śliwowicę! - żartuje Senator Kogut, który nie kryje, że w istocie to jego zasługa.

Już ponad rok temu wójt Franciszek Młynarczyk zastrzegł w Urzędzie Patentowym znak towarowy "Łącka śliwowica". Jego właścicielem jest spółka z o. o. o tej samej nazwie, założona przez samorząd gminy. To ona, lub w przyszłości Stowarzyszenie "Łącka droga owocowa" będą decydować, kto z dotychczasowych wytwórców może legalnie produkować i sprzedawać słynny, blisko 80-procentowy alkohol, pozyskiwany ze śliwek węgierek. Szanse mają jedynie sadownicy, którzy spełnią odpowiednie warunki, m. in. sanitarne. Będzie się to dla gospodarzy wiązało z niemałą inwestycją.

- Chodzi o to, by wyeliminować tych, którzy psują śliwowicę, wytwarzając ją niezgodnie z recepturą - mówi wójt Młynarczyk. Prawdziwa śliwowica, która - jak głosi napis na nielegalnej jeszcze etykiecie - "daje krzepę i krasi lica", będzie musiała spełnić określone wymogi dotyczące smaku i zawartości alkoholu. Wójt rozważa zlecenie badań trunku laboratorium.

Z naszych informacji wynika, że produkcją, zgodną z recepturą, zajmuje się aktualnie w Łącku nie więcej niż dziesięciu gospodarzy.

Od 1916 roku do II wojny światowej "łącka śliwowica" była oficjalnie wytwarzana według oryginalnej receptury w miejscowej gorzelni Samuela Grossbarda.

Monika Kowalczyk

"Dziennik Polski" 2006-01-17

Autor: ab