Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Leszcze z wkładką

Treść

Drugi sezon z rzędu w Jeziorze Rożnowskim ryby masowo zdychają. Powód? Choroba spowodowana tasiemcem. Sam pasożyt nie jest szkodliwy dla ludzi, ale skutki rozkładania się nieżywych ryb na brzegu niosą ze sobą sanitarne zagrożenie.

Tasiemiec głównie wyniszcza populację leszczy. Choroba rozwija się w cyklu czteroletnim. Biorą w nim udział ptaki zjadające chory narybek, które z odchodami roznoszą jaja tasiemca. Te z kolei zjadane są przez ryby i tak koło przenoszenia choroby się zamyka. Wójt gminy Gródek nad Dunajcem przypomina publikacje o tym, że w krajach Dalekiego Wschodu ten sam rybi tasiemiec jest traktowany przez ludzi jako przysmak i smażony na patelni jak frytki.

- To może budzić nasze opory, ale tak podobno jest - powiedział nam wójt Stefan Wolak, który sam jest wędkarzem.

- To może budzić nasze opory, ale tak podobno jest - powiedział nam wójt Stefan Wolak, który sam jest wędkarzem. - Rozmawiałem w sprawie chorych ryb z fachowcami ichtiologami z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uspokajają, że ludziom to nie grozi. Przyroda też sobie jakoś sama reguluje ten problem. Bywały przypadki, że wszystkie leszcze wyzdychały. Na ich miejsce w jeziorach pojawiła się szlachetniejsza ryba. Problemem jest sprzątanie. Na szczęście jest już właściwie po sezonie turystycznym, który w tym roku, ze względu na pogodę, był wyjątkowo udany. Mieliśmy bardzo dużo letników i turystów nad wodą.

Pływające do góry brzuchami ryby na pewno nie mogą przyciągać amatorów kąpieli. Ale w tej chwili jest ich już niewielu. Wędkarze podejmują od kilku dni akcję wyławiania ryb. W ubiegłym roku z tego samego powodu wyciągnięto kilka ton.

W akcji bierze aktywnie udział koło z Gródka. Jego szef Janusz Szepeta ocenia, że w tym roku jest trochę mniej zarażonych ryb, ale i tak bardzo dużo.

- Najwięcej znajdujemy przy zaporze - mówi. - Działamy społecznie i wydaje mi się, że powinien nam jednak ktoś pomóc. Przecież tak naprawdę ani woda ani ryby nie są własnością związku.

Zdaniem Leszka Augustyna, prezesa Zarządu okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego problem będzie się nasilał:

- Tasiemiec bardzo dobrze się rozwija w temperaturze powyżej 22 stopni Celsjusza. Klimat się ociepla, mieliśmy w lecie upały. W jeziorze woda bardzo się podgrzała. Nie wiem, na jakim etapie likwidacji skutków tej zarazy jesteśmy.Napisałem właśnie pisma do weterynarii, starostwa powiatowego, zarządu elektrowni wodnej, straży rybackiej i Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej do Krakowa. My gospodarujemy zasobami ryb na zasadzie dzierżawy. Pod gospodarkę rybacką można podciągnąć dużo, ale taki pomór ryb, powtarzający się, obarcza nas ponad możliwości. Jakby to była ptasia grypa, to wszyscy by biegali jak oparzeni. Środki by się znalazły i pomoc. Tymczasem jesteśmy trochę pozostawieni sami sobie.

Na życzenie dyrekcji RZGW w Krakowie, państwowego administratora rzek i zbiorników wodnych przesłaliśmy zapytanie na piśmie, czy jest w stanie wspomóc działania wędkarzy, ale do momentu zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Wrócimy więc jeszcze do tematu.

(WCH) "Dziennik Polski" 2006-08-24

Autor: ea