Ma nie tylko robić wrażenie
Treść
STRÓŻE/KRAKÓW. Niepodpisany kontrakt z NFZ wstrzymuje pomoc dla dzieci z hospicjów. Hospicjum dla Dzieci w Stróżach odwiedziła delegacja z Domowego Hospicjum dla Dzieci im. Józefa Tischnera w Krakowie. Obie placówki są chętne do współpracy, jednak działania w tym kierunku blokuje brak funduszy. O tym, że hospicjum w Stróżach, które powstało z myślą o śmiertelnie chorych dzieciach, nie przyjęło jeszcze żadnego pacjenta, informowaliśmy kilka miesięcy temu. Na szczęście nic się w tym kierunku nie zmieniło. - Rodzice nie chcą rozstawać się ze swoimi chorymi dziećmi. W takich sytuacjach lepiej sprawdzają się hospicja domowe - mówi Halina Bydłoń, dyrektor hospicjum. Do ośrodka trafiają zatem osoby starsze, najczęściej z nowotworami, których stan jest agonalny. W tym momencie w placówce przebywa 13 pacjentów, których rodziny nie mają możliwości zapewnienia im fachowej opieki w domu. W czwartek ośrodek w Stróżach odwiedziła dr n. med. Jolanta Goździk, która poza tym, że kieruje jednym z oddziałów Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, działa w Fundacji Domowe Hospicjum dla Dzieci w Krakowie. - Wizytacja ta miała charakter "roboczy". Chcemy nawiązać współpracę z prokocimskim szpitalem i Domowym Hospicjum dla Dzieci w Krakowie. Podczas spotkania z dr Goździk zrodziło się kilka pomysłów, które teraz musimy przeanalizować. Są to działania specjalistyczne. Będziemy mogli liczyć na wsparcie merytoryczne, konsultacyjne. Planujemy również współpracę w zakresie rehabilitacji - powiedział Zygmunt Fryczek dyrektor Centrum Szkoleniowo-Rehabilitacyjnego im. Ojca Pio w Stróżach. Od września trwają rozmowy z Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym w Prokocimiu o podjęciu współpracy między obiema placówkami. Teraz do nich chce dołączyć krakowskie Domowe Hospicjum. Niestety, aby idea wzajemnej pomocy udała się, muszą znaleźć się na ten cel pieniądze. - To była pierwsza dopiero wizyta w ośrodku w Stróżach - mówi dr Jolanta Goździk. - Niewątpliwie robi on wrażenie. Jest bardzo dobrze wyposażony. Trudno mi jednak mówić teraz o jakiejkolwiek współpracy. Nasza fundacja boryka się z trudnościami finansowymi. Już po raz czwarty przekładany jest termin podpisania kontraktu z NFZ. Jeżeli otrzymamy pieniądze, to będziemy zastanawiać się, jak pomóc naszym dzieciom skorzystać z tego, co oferuje placówka w Stróżach. Na razie możemy starać się o indywidualnych sponsorów, którzy mogliby pomóc najbardziej potrzebującym maluchom, głównie w rehabilitacji. Zdajemy sobie sprawę, że hospicjum w Stróżach nie będzie wykonywało dla nas usług za darmo, bo samo nie otrzymuje za wiele z NFZ. Prawdopodobnie 16 grudnia, przy czwartym już podejściu, NFZ może podpisze w końcu kontrakt z krakowskim hospicjum. Wówczas rozmowy o współpracy z ośrodkiem w Stróżach staną się bardziej konkretne. Na razie widomo, że czwartkowa wizytacja dr Jolanty Goździk nie była ostatnią. (KG), "Dziennik Polski" 2006-12-11
Autor: ea