Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Made in China

Treść

Dziś rano Jarek Grzegorzek student drugiego roku zarządzania i marketingu Wyższej Szkoły Biznesu NLU odlatuje do Chin na roczne stypendium tamtejszego resortu edukacji w Uniwersytecie w Shanghaju. Zdobył je, rywalizując w konkursie z młodzieżą z całego świata. Starając się rok temu o przyjęcie na sądecką uczelnię, także rywalizował z innymi kandydatami o dziesięć darmowych miejsc i wygrał. Rektor WSB NLU Krzysztof Pawłowski mówi, że jest pod ogromnym wrażeniem swojego studenta, jego przebojowości i samodzielności w szukaniu dla siebie miejsca w świecie. - Otrzymałem niedawno niezwykłego e maila - opowiada rektor Pawłowski. - Autorem był właśnie Jarek Grzegorzek. Napisał mi podekscytowany, że zdobył stypendium na rok do Shanghaju i pytał, co ma w związku z tym robić, bo przecież za kilka tygodni rozpocznie się u nas rok akademicki. Wyjaśniał, że to może być dla niego niezwykłe doświadczenie, bo Uniwersytet w Shanghaju ma w tej chwili najwyższe notowania na świecie. Odpisałem, żeby oczywiście jechał. Dostanie urlop dziekański. Chcę podkreślić, że najbardziej urzekające w tym wszystkim jest to, że to chłopak z podsądeckiej wioski, a nie ma żadnych obciążeń i kompleksów. Nie czeka, aż mu ktoś coś da, sam sobie projektuje życie. Porywa swoją odwagą i sposobem patrzenia na świat. Wróci z nowymi doświadczeniami, uformowany na człowieka myślącego nowocześnie. Poduczy się języka chińskiego, pozna kraj, który coraz bardziej zaczyna się liczyć wśród światowych potęg. Tacy ludzie są nam tu potrzebni. Jarek pochodzi z małej wioski Kąty w gminie Iwkowa. Do granicy z powiatem nowosądeckim ma sto metrów. Podkreśla swoje związki z Nowym Sączem. Jego młodszy brat Mateusz pójdzie od września do drugiej klasy gimnazjum w Łososinie Dolnej. - Wyższa Szkoła Biznesu NLU w Nowym Sączu była jedyną uczelnią, na którą składałem papiery ze względu na wysokie miejsce w rankingach i ciągły rozwój - mówi Jarek Grzegorzek. - W każdej dziedzinie można robić to, czym człowiek się interesuje. Na pierwszy rok wygrałem konkurs, startując z ponad siedemdziesięcioma chętnymi na dziesięć miejsc z całorocznym opłaconym przez uczelnię czesnym. Teraz próbuję zrealizować inny niekonwencjonalny pomysł. Shanghaj jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się metropolii na świecie. Szukałem w internecie możliwości, by się tam znaleźć. Trochę w tym udziału moich chińskich kolegów z WSB. Z dwoma się trochę przyjaźnię. O języku nie mam pojęcia. Stając do konkursu o stypendium chińskiego ministerstwa edukacji Jarek napisał program o tym, co chciałby robić na Shanghaj University oprócz studiowania języka chińskiego, poznawania, kraju, miasta, ludzi i nowinek światowych. - Pomyślałem, że zajmę się badaniem polskiej obecności na chińskim rynku, działaniem tam naszych przedsiębiorstw - dodaje Jarek. - Wiem, że sporo eksportuje do Chin sądecka fabryka "Fakro". Będę także badał tamtejszy rynek inwestorów i możliwości wejścia polskich firm do tego kraju, współpracy gospodarczej polsko chińskiej. Stypendium mam do lipca 2008 roku. Być może przyjrzę się przygotowaniom do wystawy EKSPO - 2010 w Shanghaju. Jarek znajdzie się w Shanghaju w grupie stu stypendystów z całego świata. (wch) "Dziennik Polski" 2007-08-30

Autor: wa