Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Małysz stanie na podium!

Treść

Apoloniusz Tajner dla "Dziennika Polskiego" Dla "Dziennika Polskiego" 55. Turniej Czterech Skoczni komentuje były trener reprezentacji, obecnie prezes PZN Apoloniusz Tajner. - Kto wygra turniej? - zapytałem prezesa. - Nadal jest grupa 6-7 skoczków, którzy liczą się w walce o podium. Wielka szkoda, ze nie rozegrano drugiej serii w Garmisch-Partenkirchen. W tych arcytrudnych warunkach mogły się jeszcze zdarzyć rzeczy nieoczekiwane, takie jak niesamowity skok Japończyka Kasai w pierwszej serii na 128 m. A przecież w tym sezonie Kasai skacze słabo, ale w Ga-Pa pofrunął na wietrze. Trudne warunki byłyby przede wszystkim sprawdzianem dla młodzieży, zobaczylibyśmy jak poradziliby sobie na skoczni Schlierenzauer czy Jacobsen. Uważam, że przewagę mieliby doświadczeni zawodnicy. Bo w normalnych warunkach Schlierenzauer i Jacobsen są chyba nie do zatrzymania. - Dla przebiegu turnieju, jego atrakcyjności dobrze więc byłoby, aby w Innsbrucku znowu były cuda z pogodą... - W skokach zawsze trzeba się liczyć ze zmiennymi warunkami atmosferycznymi, rzadkie są konkursy, kiedy wszyscy mają jednakowe warunki do skakania. - Wszyscy zastanawiają się, jak Schlierenzauer i Jacobsen poradzą sobie z rosnąca presją ze strony kibiców, mediów... - Zgadza się, w skokach nie zawsze decyduje tylko forma sportowa. Na końcowy efekt składa się wiele czynników, jak sportowcy poradzą sobie z rosnącą popularnością, z coraz większym zainteresowaniem ze strony mediów. To wszystko może młodym ludziom dobrze w głowach namieszać. Słyszę, że Schlierenzauerowi towarzyszy jego wujek, znakomity ongiś austriacki saneczkarz. To był bardzo dobry krok ze strony ekipy Austrii, u nas przed paroma laty rolę parasola ochronnego dla Małysza stanowił profesor Jerzy Żołądź. I z jakim dobrym skutkiem. - Czy Małysz wedrze się na podium w klasyfikacji końcowej turnieju? - Moim zdaniem pierwsza trójka po czterech konkursach będzie wyglądach następująco: Schlierenzauer, Jacobsen, Małysz. Wprawdzie drugi w klasyfikacji jest teraz Szwajcar Kuettel, ale liczę, że Adam go ogra. - Dzisiaj konkurs na Bergisel, skoczni, którą świetnie zna mieszkający blisko Innsbrucku Schlierenzauer. To będzie jego atutem? - Tak i nie. Czasem to dodatkowo mobilizuje, ale bywa też tak, że zawodnik przed własną publicznością mobilizuje się psychicznie. Znajomość skoczni jest drugorzędna, wszyscy uczestnicy turnieju, jego faworyci, dobrze ją znają. A ponadto jak zawodnik jest w formie, to dobrze skacze na każdym obiekcie. - W polskiej ekipie brakuje dobrego czwartego skoczka. Bachleda i Śliż na razie prezentowali się bardzo słabo. Czy nie lepiej byłoby dla nich, gdyby teraz spokojnie potrenowali, a nie startowali w tak trudnej imprezie? - Mają startować! Absolutnie nie wolno ich wycofywać z turnieju. Oni są jeszcze młodymi zawodnikami, w takim turnieju zbierają doświadczenie. A poza tym nigdy nie wiadomo, co się na skoczni wydarzy, przykład Kasai jest bardzo znamienny. - Czy nie niepokoi Pana dyskwalifikacja Stefana Huli za nieprzepisowy z regulaminem kombinezon. Nasi trenerzy twierdzą, że będą nadal ryzykować... - Sprawa jest prosta, kombinezon powinien być kontrolowany nie raz, ale pięć, a nawet 10 razy. Przypadek Huli powinien wzmóc czujność naszych trenerów. - Czy jedzie Pan na następne konkursy? - Tak, wyjeżdżam właśnie do Innsbrucku, potem będę w Bischofshofen. Rozmawiał: ANDRZEJ STANOWSKI

Autor: ea