Mandolina ma to "coś"
Treść
Mandolina to instrument odchodzący powoli w zapomnienie. Wszędzie, ale nie w Piwnicznej. Tu przed laty działała prowadzona przez znanego nauczyciela muzyki Mieczysława Żytkowicza Orkiestra Mandolinowa "Echo", która swą działalność zakończyła w 1993 r. Życie nie znosi jednak pustki. Część dawnego zespołu nie schowała instrumentów do futerałów, ale próbowała we własnym zakresie ćwiczyć dalej. Tych zapaleńców skrzyknął emerytowany dawny członek tego zespołu, Antoni Leśniak, który - choć z zawodu był stolarzem - bez reszty pasjonował się muzyką. Ukończył 4-letni kurs dla dyrygentów w Krakowie, gra po mistrzowsku na gitarze i mandolinie. Dziś prowadzony przez niego Kwintet Mandolinowy jest ozdobą wielu konkursów i imprez kulturalnych. Gra w nim ponad 20 osób, w tym dwie nauczycielki - Maria Izworska i Lidia Łomnicka, członkinie dawnej orkiestry. Przeważa jednak młodzież, dla której wykonywanie wspólnie walca "Fale Dunaju" jest większą przyjemnością, niż słuchanie rapu. - Jesteśmy naprawdę dumni z tego zespołu - mówi dyrektor Bogusława Malik. - Kto zaś nie wierzy, że ich muzyka urzeka, niech przyjdzie o godz. 10 w sobotę na ich występ na piwniczański rynek. "Dziennik Polski" 13.07.07
Autor: aw