Marcin w finale Wimbledonu
Treść
Marcin Gawron w turnieju juniorskim Wimbledonu dotarł aż do finału, gdzie po wyrównanej walce przegrał z Holendrem, który prowadzi obecnie w rankingu w tej kategorii wiekowej.
W sobotę na sądeckim rynku, dzięki życzliwości Janusza Brongiela, sądeczanie mieli okazję obejrzeć zmagania Marcina Gawrona na dużym ekranie telewizora plazmowego. Przez cały czas kibice głośno oklaskiwali udane zagrania sądeczanina. Przegrał, ale pod dobrym meczu. Tak wysoko do tej pory jeszcze chyba żaden polski junior nie dotarł.
- Oglądałam razem z innymi ten mecz i bardzo się denerwowałam, kiedy synowi coś nie szło - mówiła Ewa Gawron. - Oczywiście, szkoda, że przegrał, ale dotarcie do finałów Wimbledonu to wielki sukces. Po drodze Marcin wyeliminował niemal wszystkich rozstawionych zawodników. Dzięki temu podczas US Open w USA już nie będzie musiał przebijać się przez eliminację. Powinien wystartować z listy głównej.
Przed tym turniejem Marcin Gawron był na 85 miejscu w rankingu juniorów. Teraz awansował o 50 pozycji do góry. Nikt nie liczył, że mało znany Polak utrze nosa tylu dobrym zawodnikom.
- Co się zmieni teraz w życiu Marcina? Właściwie nic - dodaje Ewa Gawron. - Znów praca, praca, praca. Teraz szybko musi się przestawić z trawy na inne, znacznie szybsze korty. US Open rozgrywany jest na twardym podłożu i takiej samej nawierzchni. Kiedy tylko przyjedzie do domu, od razu zaczną się przygotowania do następnego turnieju.
Życie sądeckiego tenisisty nie jest łatwe. Wstaje o 6 rano, by przed szkołą przebiec 10 kilometrów. Później nauka i znów trening. Ale jeśli chce się coś w życiu osiągnąć, nie ma innej drogi. (JEC)
"Dziennik Polski" 2006-07-10
Autor: ab