Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Matuła oczyszczona

Treść

Przed Sądem Rejonowym w Nowym Sączu zakończył się proces Anny Matuły, byłej dyrektor Sądeckiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Prokuratur reprezentująca SOIK i miasto Nowy Sącz oskarżyła byłą dyrektor o wykorzystywanie funkcji dla celów majątkowych. Na sześć stawianych przez prokuraturę zarzutów, w czterech przypadkach sąd uznał ją za niewinną, w dwóch umorzył sprawę.

Anna Matuła była przez cztery lata dyrektorką SOIK. W kwietniu 2003 roku została odwołana z funkcji i w trybie natychmiastowym zwolniona z pracy. Miała trzy godziny na spakowanie rzeczy i opuszczenie gabinetu. Na dole już czekał jej następca obecny dyrektor Czesław Baraniecki. Wkrótce po odejściu Matuły odbyła się kontrola zarządzona przez wiceprezydenta miasta, któremu podlega SOIK. O wykrytych nieprawidłowościach powiadomiono prokuraturę.

Byłej dyrektor zarzucono, że w sierpniu 2001 roku dla osiągnięcia korzyści majątkowych wystawiła na swoje nazwisko i nazwisko swojego pracownika fałszywą delegację na pociąg relacji Nowy Sącz - Warszawa, narażając SOIK na stratę 220 zł. Po zwolnieniu z pracy miała też przywłaszczyć sobie dwa służbowe telefony komórkowe. Ponadto padł zarzut, że przekroczyła swoje kompetencje używając samochodu służbowego do prywatnych celów, narażając SOIK na stratę ponad 2 tys. zł. Prokurator zarzuciła również Annie Matule, że nie opracowała regulaminu płac, przez co pracownikom wypłacono wyższe nagrody jubileuszowe. Przekroczyła też swoje uprawnienia wydając polecenie przelewu na opłacenie kursu szkoleniowego w Zakopanem, bez wiedzy przełożonych. Ostatni zarzut dotyczył rozmów przez telefony komórkowe i sms-ów. W ciągu trzech lat, korzystając ze służbowych komórek, była dyrektor miała narazić SOIK na stratę 6,7 tys. zł.

Anna Matuła nie przyznała się do winy. Przed sądem przedstawiała się jako ofiara politycznych prześladowań byłej lewicowej opozycji, która po dojściu w 2002 roku do władzy doprowadziła do wyrzucenia jej z pracy.

- Zostałam w 1999 roku powołana na dyrektora SOIK przez Zarząd Miasta o poglądach prawicowych, jako osoba bardzo młoda, pełna pomysłów, ale przede wszystkim zaangażowana w to, co mi powierzono. Nie mnie oceniać moją czteroletnią pracę. (...) Od momentu powołania mnie na dyrektora, ówczesna opozycja, a dzisiaj osoby rządzące w Nowym Sączu (chodzi o Stanisława Kaima, byłego opozycyjnego radnego SLD, obecnie zastępcę prezydenta - przyp. red.), na każdej sesji Rady Miasta miały do mojej osoby i do SOIK wiele krytycznych uwag - mówiła na jednej z rozpraw.

W miniony poniedziałek sąd uniewinnił Matułę z czterech zarzutów, a dwa - nadużywanie samochodu służbowego do celów prywatnych i prowadzenie prywatnych rozmów przez służbowe telefony zostały umorzone. Wyrok nie jest prawomocny. Strony mogą złożyć apelację.

- Kiedy miasto skierowało sprawę do prokuratury, do mojego domu wcześnie rano weszli policjanci, zajęli samochód na poczet przyszłych kar, wystraszyli dzieci. To był koszmarny rok, który udało mi się przetrwać dzięki wsparciu męża i rodziny. Ten proces miał uzasadnić słuszność decyzji prezydenta dotyczącej zwolnienia mnie z pracy - powiedziała po zakończeniu rozprawy Anna Matuła.

W procesie oskarżona była również dwójka byłych pracowników SOIK. Małgorzacie S., która pracowała tam jako starszy referent zarzucono, że nakłaniała Bogdana D., byłego opiekuna w Izbie Wytrzeźwień, do sfałszowania podpisu na kartach drogowych samochodu. Kobieta nie przyznała się do winy. Sprawa została umorzona. Bogdanowi D., byłemu opiekunowi zmiany w Izbie Wytrzeźwień prowadzonej w ramach SOIK, zarzucono fałszowanie podpisów, do czego przyznał się. Jednak jego sprawa została warunkowo umorzona.

(MONK)

"Dziennik Polski" 2006-05-31

Autor: ab