Mazurek dla Sylwii
Treść
Sylwia Borek, 15-letnia zawodniczka nowosądeckiego klubu Bikejn-As 2001 została złotą medalistką piątej edycji mistrzostw świata w racketlonie.
Przypomnijmy, że na dyscyplinę tę składa się rywalizacja w tenisie stołowym, badmintonie, squashu i tenisie ziemnym. Dla Sylwii zagrano w Wiedniu Mazurka Dąbrowskiego za zwycięstwo w konkurencji pań do 21 lat.
Zawodniczka mieszkająca na stałe w Nawojowej drogę na najwyższy stopień podium rozpoczęła od zwycięstwa z reprezentantką Austrii z polskim rodowodem Johanną Lebiedziński 21-2, 21-2, 21-3 (+56). W kolejnym pojedynku nie dała szans kolejnej przedstawicielce gospodarzy Uschi Schulz, wygrywając z nią jeszcze wyraźniej, bo 21-1, 21-4, 21-0 (+58). Sukces ten dał Sylwii awans do finału. Czekała tutaj na nią Belgijka Inge Van der Herrewegen. Żadna z konkurentek nie chciała ustąpić pola, walka była więc momentami pasjonująca.
Zawodniczka mieszkająca na stałe w Nawojowej drogę na najwyższy stopień podium rozpoczęła od zwycięstwa z reprezentantką Austrii z polskim rodowodem Johanną Lebiedziński 21-2, 21-2, 21-3 (+56). W kolejnym pojedynku nie dała szans kolejnej przedstawicielce gospodarzy Uschi Schulz, wygrywając z nią jeszcze wyraźniej, bo 21-1, 21-4, 21-0 (+58). Sukces ten dał Sylwii awans do finału. Czekała tutaj na nią Belgijka Inge Van der Herrewegen. Żadna z konkurentek nie chciała ustąpić pola, walka była więc momentami pasjonująca. W tenisie stołowym lepsza okazała się Sylwia (21-17), zaś badminton zakończył się wygraną Inge 21-14. Najbardziej dramatyczny okazał się bój squashowy. Mimo prowadzenia przeciwniczki 8-2, sądeczanka nie załamała się, konsekwentnie odrabiała straty, by ostatecznie zwyciężyć 21-19. Mimo to przed decydującym o złocie meczem tenisowym Belgijka była wciąż lepsza o jeden punkt. "Biały sport" to wszak domena Borkównej. Dowiodła tego w Wiedniu, wygrywając w tej konkurencji 21-11. Dzięki temu wyprzedziła Van der Herrewegen o 9 punktów. Po zawodach przyszedł czas na spontaniczną radość, złoty medal, okazały puchar i polski hymn narodowy.
- Ogromnie cieszę się z tego sukcesu - mówiła Sylwia Borek. - To naprawdę miłe uczucie, kiedy się wygrywa, by stanąć następnie na najwyższym stopniu podium. Wzruszają dźwięki naszego hymnu, tym bardziej, jeśli się ma świadomość, że na obczyźnie grają go dla ciebie. Jestem już trochę zmęczona ostatnimi wydarzeniami. Było tego trochę za dużo, ciężkie okazały się przygotowania do mistrzostw. Przez dwa tygodnie nie było mnie w szkole. Czeka mnie teraz mozolne odrabianie zaległości. Mam nadzieję, że moi nauczyciele w Gimnazjum w Nawojowej okażą się chociaż trochę wyrozumiali. Chciałabym podziękować sądeczaninowi Jerzemu Dutce, który na czas trwania mistrzostw zapewnił nam mieszkanie w Wiedniu.
(dw)
"Dziennik Polski" 2005-11-30
Autor: ab