Miasto z duszą
Treść
Rozmowa "Dziennika Polskiego" z prof. Marianem Nowińskim z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, organizatorem I Międzynarodowego Pleneru Malarskiego "Stary Sącz 2006"
- Jak Pan ocenia efekty tygodniowych zmagań artystów poszukujących inspiracji w Starym Sączu?
- Powiem krótko - final mente! Nareszcie! Nareszcie możemy zobaczyć, jak bardzo wrośli w to miasto podczas krótkiego przecież, ale jakże intensywnie przeżytego pobytu. Podjąłem kilka prób podejrzenia artystów przy pracy, choć z góry wiedziałem, że są one skazane na niepowodzenie, bo twórcy nie lubią pokazywać dzieła przed jego ostatecznym zakończeniem. Zobaczyłem zatem ich prace dopiero kilka godzin przed wernisażem i muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Stary Sącz udowodnił, że ma niezwykły klimat, który inspiruje do pracy.
- Wielokrotnie porównywał go Pan do Kazimierza nad Wisłą. Czy Stary Sącz może stać się tak popularny jak Kazimierz, przyciągający niczym magnes poszukujących inspiracji pisarzy, plastyków, czy kompozytorów?
- Z pewnością tak. Sam rynek tworzy wspaniałą zwartą całość, niosącą z sobą ogromny potencjał do poszukiwań twórczych. Widać to doskonale po efektach tego pleneru. Był on o tyle niezwykły, że w związku z przebudową centrum miasteczka, artyści mogli dosłownie dotknąć historii i wykorzystać jej elementy w swoich pracach. Zrobiło to na nich ogromne wrażenie.
- Czy będą kolejne takie plenery w mieście świętej Kingi?
- Wierzę, że tak. Tym pierwszym spotkaniem chcemy zapoczątkować kolejne, wpisując się w kulturalny kalendarz miasta. Chcę, by takie plenery były dodatkowym elementem promocji Starego Sącza, który ma wielkie szanse wybić się na poważny ośrodek, przyciągający twórców z całego świata.
Rozmawiał PAWEŁ SZELIGA
"Dziennik Polski" 2006-07-31
Autor: ea