Miliony utopione w kanalizacji
Treść
Radni gminy Chełmiec (Małopolska) zarzucają prokuraturze zaniechanie prowadzenia śledztwa w sprawie nieprawidłowości przy budowie gminnej kanalizacji. Prokuratura twierdzi natomiast, że bez wykonania projektu zamiennego inwestycji nie będzie miała żadnych podstaw do postawienia komukolwiek zarzutów. Projektu zaś nie można wykonać bez zgody radnych.
Radni już kilka lat temu złożyli doniesienie do prokuratury. Twierdzą, że na budowę kanalizacji wydano w gminie Chełmiec już 23 mln zł, ale są to w znacznej części pieniądze wyrzucone w błoto, bo wykonawca - firma Ekomeks - dopuścił się podczas budowy wielu błędów, przez co kanalizacja działa wadliwie i spółka nie powinna, przynajmniej za niektóre prace, dostać pieniędzy. Teraz w dodatku trzeba będzie wydać kolejne miliony na naprawę kanalizacji. Kontrola przeprowadzona w Biczycach, Chełmcu, Niskowej i Świniarsku wykazała m.in. wyciek nieczystości w kilku miejscach, nieszczelność rur kanalizacyjnych, brak kilkudziesięciocentymetrowych obsypek wokół nich oraz spadków.
Problem jest o tyle poważny, że ta sama firma podpisała umowy na wykonanie inwestycji również w wielu innych gminach województwa małopolskiego, np. w Spytkowicach, Lipnicy Wielkiej, Lipnikach, Jabłonce, Rytrze i Gródku nad Dunajcem. Co ciekawe, ze sprawą związany jest również Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który udzielił na budowę kanalizacji sanitarnej w gminie Chełmiec 12 mln zł pożyczki. Członkowie powołanej w gminie komisji rewizyjnej zwracają uwagę na interesującą zbieżność, polegającą na tym, że tam, gdzie wygrywa przetarg jako wykonawca firma Ekomeks, pojawia się pożyczka z NFOŚiGW i ten sam inspektor nadzoru prac - firma Smajdor. Radni przypuszczają, iż właściciel Ekomeksu - Stanisław Klimek, ma "znajomości w Funduszu" i przez to samorządy chętnie z nim współpracują.
- Nie wiem, kto to jest pan Klimek - odpowiada na zarzuty Witold Maziarz, rzecznik NFOŚiGW. Przyznaje, że prace w gminie zostały źle wykonane, a sprawą "zajęły się organa nadzorujące sztukę budowlaną, niezwiązane z NFOŚiGW". - One wskazały, jak wygląda sytuacja. Nie ma tu żadnego naszego specjalnego działania, poza standardowymi czynnościami, jakie powinny być realizowane przez kontrolę tych obiektów i przedsięwzięć, które są dofinansowane przez NFOŚiGW - podkreśla rzecznik. Na nasze pytanie, czy Fundusz nie mógł sprawdzić wiarygodności wykonawcy przed udzieleniem pożyczki, odpowiada, że NFOŚiGW nie kontroluje firmy Ekomeks, ale beneficjenta, w tym przypadku gminę. - Nie ma znaczenia, czy firma jest taka lub inna, gdyż umowa cywilno-
-prawna zawarta została między beneficjentem a wykonawcą - zaznacza Maziarz.
Tymczasem, zdaniem samorządowców gminy Chełmiec, postępowanie prowadzone przez prokuraturę w Nowym Sączu "kompromituje tę instytucję". Podobnie oceniają pracę Powiatowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego (PINB). - Zamiast badać nieprawidłowości w postępowaniu przetargowym, rzetelność wykonawstwa inwestycji oraz przyczynę utraty milionów złotych, prokuratura wraz z PINB zmusza gminę Chełmiec do wykonania projektu zamiennego. Przecież nasza dokumentacja, zdjęcia obrazują, że kanalizacja jest cała do wymiany. Chcą po prostu, żeby gmina zalegalizowała bubel, który zrobił wykonawca, a co potwierdził inspektor nadzoru oraz geodeta na mapach - ocenia dotychczasowe wyniki śledztwa Paweł Bogdanowicz, radny gminy Chełmiec.
Jednak - jak argumentuje Stanisław Gancarz, naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu - właśnie wykonanie projektu zamiennego jest jedyną możliwością, by postawić w postępowaniu konkretne zarzuty. Naczelnik przypomina, że decyzję o zobowiązaniu inwestora - czyli w tym wypadku gminy - do wykonania projektu zamiennego wydał PINB. - Projekt zamienny w skrócie oznacza inwentaryzację obiektu budowlanego. Innymi słowy - architekt, za którego powinna zapłacić gmina, idzie na miejsce i wykonuje wszelkie pomiary i lokalizacje wykonanej inwestycji. A więc rysuje projekt architektoniczny na podstawie tego, co jest, a nie tego, co miało być zrobione - informuje Gancarz. Dodaje, że trzeba wszystko pomierzyć i ustalić, co zostało wykonane. - Dopiero na tej podstawie będziemy mogli powiedzieć: czy te dokumenty, które były podstawą do wypłaty - bo do każdej faktury były załączone dokumenty w postaci protokołu odbioru elementów kanalizacji - są rzeczywiście prawdziwe lub nie, czy wybudowane jest więcej czy mniej. To jest baza do tego, żeby w ogóle można było mówić na ten temat - podkreśla naczelnik.
Niestety, mimo licznych prób nie udało nam się skontaktować z prezesem Ekomeksu Stanisławem Klimkiem.
Jacek Dytkowski
"Nasz Dziennik" 2009-04-22
Autor: wa
Tagi: gmina chelmiec