Młodzi, piękni i zdolni
Treść
Małopolskie Centrum Kultury "Sokół" rozbrzmiewało w sobotę muzyką na najwyższym poziomie. Usłyszeliśmy kompozycje Busoniego, Mozarta, Kilara i Beethovena w doskonałym wykonaniu. To był pierwszy w naszym mieście pobyt muzyków z Akademii Bethovenowskiej, która działa od roku 2003 i jest najmłodszą profesjonalną orkiestrą symfoniczną w Polsce. Tworzą ją studenci i absolwenci europejskich konserwatoriów m. in. w Krakowie, Stuttgarcie, Karlsruhe, Brukseli, Paryżu i Grazu. W roku 2005 ten zespół instrumentalistów zadebiutował w Warszawie podczas IX Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Stało się to dzięki zaproszeniu Elżbiety Pendereckiej. Przed sobotnim koncertem dyrektor "Sokoła" Antoni Malczak odczytał jej list, w którym informuje, że będzie patronowała kolejnym występom zespołu w Nowym Sączu. Z powodu wyjazdu do Nowego Jorku żona wielkiego kompozytora nie mogła tym razem przyjechać do Nowego Sącza (w tym momencie przypomniał mi się słynny wiersz Ludwika Jerzego Kerna "Od Homera": "Jak mnie ktoś New Yorkiem strzela, to jak go New Sączem"), ale postara się dotrzeć na kolejne ciekawe wydarzenia. 17 listopada odbędzie się premierowy recital organowy w MCK, a dzień później (także z towarzyszyniem nowego instrumentu) ponownie zaprezentuje się Akademia Beethovenowska. Wróćmy jednak do minionej soboty. W programie wieczoru znalazło się Concertino na klarnet i orkiestrę Ferrucio Busoniego, Adagio z Koncertu klarnetowego A dur Wolfganga Amadeusza Mozarta, Orawa Wojciecha Kilara i słynna V Symfonia "Losu" c moll Ludwiga van Beethovena. Szczególnie po żywiołowo zagranej Orawie (na osiemnaście smyczków) i arcydziele wielkiego Ludwiga rozległy się wręcz owacyjne oklaski publiczności. Muzykami dyrygował Michał Dworzyński, absolwent warszawskiej AM, należący do grona najbardziej utalentowanych dyrygentów swojego pokolenia, laureat wielu konkursów. Klarnecista Piotr Lato znakomicie zagrał partie solowe. Występy artystów ze swadą i znajomością rzeczy zapowiadał Bartosz Łopalewski (wywodzący się z sądeckiej rodziny muzyczno lekarskiej pianista, który jako prawnik robi aplikację sędziowską). Bohaterowie wieczoru udowodnili, że nie dość że są młodzi, urodziwi (to szczególnie dotyczy pań), to jeszcze na dodatek zostali obdarzeni talentem, z którego tak skwapliwie korzystają, że aż miło słuchać. Piotr Gryźlak "Dziennik Polski" 2007-10-15
Autor: wa