Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mnożenie przez dzielenie

Treść

NOWY SĄCZ. Miesiące letnie mogą zadecydować o przyszłości "Grodzkiej"

Zdaniem Marii Piprek, członka Rady Nadzorczej Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu, podział spółdzielni jest uzasadniony. Pozwoli rządzić się oszczędniej, z mniejszym niebezpieczeństwem niegospodarności. Dążenia do podziału są jednak ograniczone. Prezes i szefowie rad osiedli podchodzą do sprawy ostrożnie. Są lokatorskie wnioski o referendum w tej sprawie.

Kadencja Rady Nadzorczej upływa w czerwcu. Nowe wybory mogą zaostrzyć problem rozerwania "Grodzkiej" na mniejsze spółdzielnie.

Na niedawnym zebraniu grupy członkowskiej z osiedli Westerplatte i Gołąbkowic objętych Zespołem Administracji Budynków nr 3 przeszedł wniosek podziału "Grodzkiej" i przeprowadzenia w tej sprawie referendum. Jednak na 3148 członków, wypowiedziało się niewiele ponad dwudziestu, bo tylu było obecnych. Niewiele różniło się co do frekwencji zebranie na osiedlu Kochanowskiego w ZAB 2, gdzie padły podobne postulaty. Zostaną one rozpatrzone w maju na Zebraniu Przedstawicieli Członków, pełniącym rolę walnego zgromadzenia.

ZPCZ będzie się tym zajmował nie po raz pierwszy. Wydzielenie się ZAB nr 1, 2 i 3 nie przeszło w 2004 roku. W ub. r. uchwała o podziale "Grodzkiej" także nie miała wystarczającej liczby głosów. To samo z referendum. Mało kto wierzył, że przy nikłym zainteresowaniu lokatorów swoimi sprawami udałoby się je przeprowadzić.

Maria Piprek niezmordowanie jednak upiera się przy swoim. Popiera ją Maria Szepieniec i jeszcze kilka osób z Rady Nadzorczej. Ta pierwsza przed laty była szefową ZAB nr 2 i trudno jej odmówić fachowej wiedzy.

- ZAB-y są na wewnętrznym rozrachunku gospodarczym od 1986 roku. Rada osiedla jest organem samodzielnym. Opiniuje bilanse, plany i sprawozdania - mówi Maria Piprek. - W centrali "Grodzkiej" robią tylko z tego zbiorówki. W ZAB-ach średnia płac wynosi ok. 2 tys. zł, podczas gdy w administracji centralnej ponad 3 tys. zł. To są konkretne koszty. Na poziomie osiedli zarządzający dają sobie doskonale radę. Każdy z pięciu ZAB-ów mógłby być oddzielną spółdzielnią, i to wcale nie taką małą. ZAB 2 i 5, to ok. 70 tys. metrów kw. powierzchni użytkowej. Prawie dokładnie tyle, co ma spółdzielnia w Krynicy. "Grodzka" to moloch, w którym nie można się doszukać rozliczeń wielu milionów zł.

Nieco spokojniej do sprawy podziału podchodzi przewodniczący Rady Osiedla Jacek Mróz.

- Wraca stara sprawa. Ja z panią Piprek współpracuję na osiedlu. Kiedyś działała w grupie inicjatywnej przeciw ówczesnemu prezesowi Kurkowi. Szanuję jej poglądy, jednak co do podziału, jestem bardziej ostrożny - powiedział nam Jacek Mróz. - To wszystko wymaga wyliczeń. Są różne bloki w toku ocieplania, zadłużenie, remonty na różnym poziomie. Z tego co się orientuję, referendum nie ma u nas na osiedlu zbyt wielu zwolenników.

Szef Rady Osiedla Westerplatte i Gołąbkowic Jan Pancerz uważa, że coś z "Grodzką" trzeba zrobić. Głosy o podziale mają tu ośmioletnią historię. Ewentualny podział musi być jednak odpowiednio przygotowany. Są wnioski o podział i referendum.

Prezes spółdzielni Piotr Polek podkreśla, że centralna administracja "Grodzkiej" realizuje wiele istotnych zadań. Wśród nich są sprawy członkowsko-mieszkaniowe, pracownicze, windykacje, kredytowe i one z ZAB-ami się nie powielają.

- Za każdym razem, gdy wracają pomysły podziału spółdzielni, powiększają się zadłużenia, gdyż ludzie, gotowi wcześniej spłacać zaległości czynszowe, wstrzymują się licząc, że im się uda, jak się spółdzielnia rozpadnie - mówi prezes Polek. - Cała nasza praca windykacyjna idzie na marne. Do tej pory wnioski o podział upadały, więc kieruję całą spółdzielnią dalej. Decyzja zależy od spółdzielców.

Jeden z rozmówców, nie chcąc, by go cytować z nazwiska przy tym zdaniu stwierdził: pięć spółdzielni, to pięciu nowych prezesów. A może o to po prostu chodzi.

Wojciech Chmura

"Dziennik Polski" 2006-02-28

Autor: ab