Moja chata z kraja
Treść
Zarządzone przez prezydenta miasta konsultacje w sprawie zmiany granic osiedli mieszkaniowych w Nowym Sączu spotkały się z tak nikłym zainteresowaniem, że można mówić niemal o promilach frekwencji, choć trwają od początku ubiegłego tygodnia.
Uchwalona swego czasu przez radnych procedura odwołania się do opinii publicznej w takich kwestiach, wydaje się jedynie spełnieniem wymogów demokracji i w praktyce niczym więcej. Radny Czernecki, który wniósł pod obrady sesji petycję z Gołąbkowic i Falkowej w sprawie przejścia spod jednego zarządu pod drugi, uważa, że zawinił brak szerszej informacji.
W praktyce konsultacje przypominają klasyczne wybory. Są urny, komisje złożone z trzech dyżurujących. Jeden reprezentuje Urząd Miasta, dwóch zarządy osiedli. Różnice techniczne polegają na tym, że procedura głosowania trwa nie jeden dzień, ale niemal dwa tygodnie, w godzinach od 14 do 17.
W zależności od osiedla, stawiane są różne pytania. Wszystko wskazuje na to, że konsultacje zakończą się porażką. Z danych na wczoraj wynika, że oprócz Zabełcza, które jest wyjątkiem od reguły, bo tam frekwencja wyniosła aż 169 osób, w pozostałych osiedlach ludzi liczy się na palcach.
Zmiany dotyczą sąsiadujących osiedli i miałyby polegać na przepisaniu konkretnych nieruchomości oraz ulic z dzielnicy do dzielnicy. W parze Falkowa - Gołąbkowice zadano mieszkańcom jedno pytanie: "Czy jesteś za przyłączeniem części osiedla Gołąbkowice do Falkowej", z wyszczególnieniem poszczególnych ulic. Ludzi z Chruślic i Piątkowej pyta się o to, czy są za przyłączeniem do osiedla Chruślice części nieruchomości z ulic Lwowskiej i Jasnej z nieparzystymi numerami. Na osiedlach Zawada i Nawojowska głosowanie dotyczy losu ulicy Jastrzębiej, na Zabełczu i Kochanowskiego oraz części ulicy Zdrojowej.
Liczba osób uprawnionych do głosowania jest identyczna z tą przy głosowaniach samorządowych i parlamentarnych. Na osiedlu Kochanowskiego do wczoraj do godz. 14 głosowało 35 osób, na Gołąbkowicach - 42 osoby, na Falkowej - 10 osób, w Zawadzie - 29, Nawojowskiej - 13, na Chruślicach - zero.
- Uważam, że komunikat w internecie i wywieszanie ogłoszeń na miejskiej tablicy i na słupach to za mało - uważa radny Artur Czernecki. - Powinna być rozwinięta szersza akcja informacyjna.
Radny przyznaje, że sprawy, o które się pyta mieszkańców, mają bardzo lokalny charakter, choć sam przekazał petycję ponad osiemdziesięciu ludzi z Falkowej i Gołabkowic, by ustanowić jeden zarząd m. in. nad ulicą Długoszowskiego. Problemy dwóch administracji pojawiają się na przykład w zimie, przy odśnieżaniu.
Jeden z urzędników pilnujących urny w Szkole Podstawowej nr 20 w Gołąbkowicach twierdzi, że informacje były kolportowane wśród mieszkańców. O konsultacjach mówiono też podczas spotkania opłatkowego. Niewiele to pomogło. Widać sądecka demokracja rządzi się zasadą: co mnie to obchodzi, skoro mnie nie dotyczy, czyli moja chata z kraja.
Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2006-02-10
Autor: ab