Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mosty do pana starosty

Treść

Nocne rozmowy i przeciąganie ludzi na swoją stronę przed dzisiejszą sesją Rady Powiatu Wszystko wskazuje na to, że wyczerpały się możliwości porozumienia między dwoma blokami samorządowymi w powiecie nowosądeckim. Podczas kiku dni poprzedzających dzisiejszą sesje nowej Rady Powiatu trwały ciche wojny o to, by mieć gwarantowane poparcie w głosowaniu na starostę. Może się okazać, że dziś w ogóle nie zostanie wybrany. Upraszczając pole walki i nie wdając się w historyczne szczegóły samorządowcy powiatowi podzielili się na dwie frakcje wyborcze. Jedną stanowi grupa byłego starosty Jana Golonki, piastującego ten urząd do momentu zaprzysiężenia nowego. Nosi on nazwę Sądecki Ruch Samorządowy i jest w bloku wyborczym z Platformą Obywatelską. W nowej radzie liczącej 29 radnych, ma 13 ludzi. Pozostałych 16 radnych, to przedstawiciele Sądeckiego Porozumienia Samorządowego powstałego pod egidą byłego przewodniczącego Rady Powiatu Wiesława Basty. Wydawałoby się, że wraz z wyborem starosty z woli tej frakcji nie powinno być kłopotów. By wybrać dziś starostę potrzeba kandydatowi 15 głosów poparcia, a więc nawet o jeden mniej niż liczy SPS. Po pierwsze jednak wyrazistej osobowości, która zastąpiłaby Jana Golonkę na jego stanowisku wciąż nie widać. Z ubiegania się o fotel starosty mieli zrezygnować ludzie brani pod uwagę z różnych konfiguracji, a mianowicie Marek Kwiatkowski, Zygmunt Paruch, Józef Zygmunt, Wiesław Basta. Brany był po uwagę także starosta Jan Golonka, który nie wszedł do rady wskutek arytmetyki wyborczej po blokowaniu list. Deklaracje te jednak wciąż należy traktować jako element gry, która się toczy zakulisowo od ponad dwóch tygodni. Jest druga kwestia, nie mniej ważna od nazwiska kandydata na starostę, a mianowicie spójność bloków samorządowych. SPS Wiesława Basty składa się z ludzi Prawa i Sprawiedliwości, Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony. Nie oznacza to wcale, że ten blok mający liczbową przewagę i błogosławieństwo posła Arkadiusza Mularczyka jest jednomyślny. Fakt ten spędzał sen z powiek byłego przewodniczącego rady. W grupie tej jest radny Emil Bodziony. Jeśli wygra wybory na burmistrza w Krynicy-Zdroju z Janem Golbą - co przy równowadze sił jest prawdopodobne na 50 procent - musi zrzec się mandatu i zastąpi go inna osoba z PiS. Jest więc prawdopodobne, że na dzisiejszej sesji może zabraknąć szesnastego radnego z SPS i żeby wybrać starostę cała pozostała piętnastka musiałaby głosować jak jeden mąż za ustalonym w grupie kandydatem. Oczywiście ta spekulacja ma sens pod warunkiem, że nikt z ludzi Golonki nie da się skaperować na drugą stronę. Józef Zygmunt, były członek zarządu, co prawda jest w PiS, ale póki co stoi wiernie po stronie byłego szefa, za co nie ma najlepszych notowań w grupie Basty. Warto przypomnieć, że początkowo planowane rozdanie kart miało być inne i to Jan Golonka miał być w jednej grupie z ludźmi z Prawa i Sprawiedliwości, ale plan się nie powiódł. Można także rozpatrywać wersję, że ugrupowaniu SRS uda się przeciągnąć na swoją stronę dwóch ludzi od Basty. Wówczas to ludzie Golonki głosując jednomyślnie mają szansę przeforsować swojego człowieka. Kogo? To jest osobna kwestia. Może to być zarówno Jan Golonka, jak i Józef Zygmunt. Na pewno o układzie sił między dwoma blokami zadecydują obietnice kadrowe, bo przecież do rozdania są jeszcze inne fotele w powiecie. Może się okazać, że do wyboru starosty nowosądeckiego w ogóle dziś nie dojdzie. Radni mają czas na taką decyzję, łącznie z wyborem zarządu aż trzy miesiące. Łatwiej pójdzie z przewodniczącym. Tu wystarczy większość wśród głosujących, a nie składu rady. Wojciech Chmura, "Dziennik Polski" 2006-11-27

Autor: ea