Na miecze i na topory
Treść
Nowosądecki rynek w piątek pod wieczór zamienił się w pole walk rycerskich. W ten sposób Małopolskie Centrum Kultury "Sokół" zakończyło dzień krzyżacki w Nowym Sączu.
Plac przed ratuszem wygrodzony został linami ochronnymi. Wewnątrz postawiono namiot, pod którym rycerstwo szykowało się do walki. Zbrojni mężowie, ubrani w średniowieczne zbroje, wychodzili parami do walki. Najpierw zgromadzonym wokół sądeckim mieszczanom zaprezentowano starą sztukę walki na broń drzewcową, czyli mówiąc po ludzku, na kije. Okładanie się kijami pasowało raczej do stanu niższego, co też było widać w dość zgrzebnym ubiorze. Kiedy ruszyło na siebie rycerstwo z toporami, okazało się, że to nie przelewki. Topory waliły o tarcze, a nierzadko po hełmach. Oglądający zachowywali dobrą minę, ale chwilami uśmiech zamierał im na ustach, bo trudno się było zorientować, czy to pokaz, czy na serio. Jak tradycja każe, rycerze wzywali się na sąd Boży, czyli do walki na śmierć i życie. Trup padał gęsto. Niektórzy walczący wracali do namiotu autentycznie oszołomieni po uderzeniach. Topory i miecze, choć dobrze naostrzone, były nieco lżejszego kalibru. Na szczęście mocne hełmy i pancerze chroniły naprawdę, tak jak przed wiekami.
Pokaz walk zademonstrowało Bractwo Rycerzy Gwiazdy Zarannej Zamku Ostródzkiego wspólnie z Bractwem Rycerskim Kasztelanii Sandeckiej w cyklu piątkowych imprez poświęconych "Krzyżakom". Były wykłady na temat historii zakonu oraz spektakl oparty na tekstach krzyżackiego kronikarza Piotra z Duisburga. Plenerowy pokaz fechtunku stał się okazją dla pokazania sądeckiego bractwa rycerskiego, które istnieje od pięciu lat. Przewodzi mu komes Marek Lebdowicz, w cywilu nauczyciel plastyki. Zrzesza 20 członków, w tym ośmiu zbrojnych. Na rynku walczyli: Michał Sach, Piotr Kriger, Filip Włodek, Marcin Mordarski i Tymoteusz Demski. W odwodach pozostają jeszcze Marcin Czoch, Mateusz Chochla no i sam komes.
(WCH). WCH
Autor: ab