Na szczęśliwym stadionie
Treść
Wciąż nie jest wyjaśniona kwestia użyczenia obiektów sportowych przy ul. Kościuszki 1 w Nowym Sączu. Znajdujące się tutaj stadion oraz hala są własnością miasta. Zgodnie z umową, do końca września użytkuje je KS Dunajec.
Tymczasem wspomnianymi dobrami pragnie zawiadywać Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, cierpiąca na brak obiektów sportowych. Działacze sekcji piłki nożnej klubu obchodzącego w tym roku jubileusz 60-lecia istnienia utrzymują, że boisko futbolowe jest dla nich szczęśliwe i nie wyobrażają sobie, by piłkarze mieli swoje mecze rozgrywać na innym terenie. Na potwierdzenie tej tezy przywołują przykłady z wiosennej rundy rozgrywek.
Seniorzy Dunajca, występujący pod fachową ręką trenera Bogusława Szczeciny, na osiem rozegranych przy ul. Kościuszki spotkań mistrzowskich wygrali siedem, raz tylko dzieląc się z rywalami punktami. Nie przegrali od 30 października ub.r. Dzięki tej imponującej serii zapewnili sobie przedłużenie czwartoligowego bytu, na co po rundzie jesiennej liczyli tylko niepoprawni optymiści. Jeszcze większej sztuki dokonali juniorzy starsi trenowani przez Piotra Śmietanę, którzy goryczy porażki nie zaznali na swym terenie od 4 września 2004 r. Podsumowując, kibice byli świadkami postępujących po sobie 16 zwycięskich i 4 zremisowanych meczów obydwu najważniejszych w piłkarskiej sekcji KS drużyn.
Daniel Weimer
Powiedzieli:
Andrzej Danek, prezes klubu:
- Mam nadzieję, że Dunajec przez kolejne 60 lat, a przynajmniej przez najbliższą dekadę będzie mógł korzystać z płyty boiskowej. Chuchamy na nią i dmuchamy, mając świadomość, że to jedyne miejsce, gdzie piłkarze mogą rozgrywać swoje mecze. Sami zawodnicy podkreślają, że to bardzo szczęśliwy dla nich teren i nie bardzo wyobrażają sobie, by jeden z największych klubów w mieście miał się tułać po innych obiektach.
Józef Lasyk, wiceprezes d.s. sportowych:
- Rozumiemy i doceniamy racje uczelni, będziemy jednak do końca bronić stadionu. Jest on sercem klubu, a Dunajec ma swoje miejsce w naszych sercach. Myślę, że można pogodzić interesy sportowe klubu z potrzebami PWSZ. Może ona przecież przejąć w użytkowanie halę sportową oraz stadion im. Romana Stramki. Natomiast fartowne dla nas boisko niech nadal służy "Dunajcowym" młodzikom, trampkarzom, juniorom i seniorom. Wystarczy przyjść w którykolwiek dzień tygodnia na ul. Kościuszki, by na własne oczy przekonać się, jak wiele dzieciaków, młodzieńców i dorosłych graczy trenuje pod okiem Krzysztofa Szczepańskiego, Jacka Ruchały, Tadeusza Kazały, Piotra Śmietany i Bogusława Szczeciny. Zapewniam, że z naszej strony istnieje dobra wola, by znaleźć porozumienie z Urzędem Miasta oraz z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową. Jestem przekonany, ze dogadamy się, że i wilk będzie syty, i owca cała.
Andrzej Bałanda, rektor PWSZ uspokaja działaczy Dunajca:
- Najprawdopodobniej dojdzie do takiego rozwiązania, że Zarząd Miasta przekaże nam obiekty w użytkowanie na 3 lata, my natomiast na ten okres czasu oddamy Dunajcowi pod opiekę te urządzenia i nieruchomości, które są mu niezbędne dla prowadzenia statutowej działalności - mówi. - Piłkarze mogą więc spać spokojnie: będą grali swoje mecze na stadionie przy ul. Kościuszki. W zamyśle jest utworzenie klubu pod nazwą AZS Dunajec, do którego sam chętnie się zapiszę, zresztą jako były sportowiec, instruktor alpinizmu. Cieszę się, że działacze Dunajca są ugodowo nastawieni. Zapewniam, że i uczelnia nie będzie komplikować sprawy.
"Dziennik Polski" 2005-06-29
Autor: ab