Najlepszy mecz w sezonie
Treść
Kolejarz przegrywał do przerwy w Rzeszowie 0-1, mimo to wraca do Nowego Sącza bogatszy o trzy punkty. Zwycięstwo w mieście nad Wisłokiem nabiera więc szczególnej wartości. Okazuje się, że zespołowi ze Stróż charakteru nie brakuje, że potrafi upominać się o swoje aż do wybrzmienia ostatniego gwizdka sędziego. Zwycięski gol padł bowiem na kilka minut przed opuszczeniem boiska przez piłkarzy. Zdobył go zawodnik na tym boisku przebywający raptem od kilkuset sekund. To też symptomatyczne, że bramki na wagę ligowych punktów zdobywają zmiennicy. Akurat w sobotę padło na Dawida Bastę. Za tydzień, dwa, z równie dobrym skutkiem z ławki rezerwowych na murawę może przenieść się Haftkowski (raz już uczynił właściwy pożytek z danej mu przez szkoleniowca takiej szansy), może Giesa, może Armatys. Racje miał więc Mirosław Hajdo, przekonując, że dysponuje równorzędną kadrą dwudziestu i kilku graczy, z których każdy przygotowany jest do występu w podstawowej jedenastce. Zwycięstwo w Rzeszowie, odniesione - jak zapewnia Hajdo - po rozegraniu najlepszego meczu w sezonie, ma jeszcze jeden istotny aspekt. Oto wywalczone zostało zaledwie tydzień po nieprzynoszącej bynajmniej chwały Kolejarzowi wpadce na własnych śmieciach z Ładą Biłgoraj. Zawodnicy z podgrybowskiej miejcowości bardzo szybko spełnili ciążący na nich obowiązek zrehabilitowania się za tamto, nazwijmy je - biłgorajskie niepowodzenie. Są teraz - w bilansie dwóch kolejnych meczów - "na zero". Chyba niezła to pozycja wyjściowa przed czekającymi jeszcze jesienią stróżan trzema bataliami o mistrzowskie punkty. Dla przypomnienia: w najbliższą niedzielę podejmą na swym terenie Orlęta z Radzynia Podlaskiego, później powalczą w Krakowie z tamtejszym Hutnikiem, by na deser zmierzyć się w potyczce prawdy z liderującym Przebojem Wolbrom. Oj, będzie się działo... Powiedzieli "Dziennikowi Polskiemu" Mirosław Hajdo, trener Kolejarza: - Wygraliśmy - to bardzo ważne. Ale jeszcze ważniejsze, że sukces odniesiony został po świetnym meczu w naszym wykonaniu. Zakładam, że najlepszym w tym sezonie. Zarówno trener, jak i kibice Resovii podkreślali, że zaprezentowaliśmy się najkorzystniej spośród wszystkich drużyn goszczących dotąd w Rzeszowie. Nasze zwycięstwo mogło zresztą przybrać znacznie efektowniejsze rozmiary, a bramka Dawida Basty była tylko aktem futbolowej sprawiedliwości. A propos tego zawodnika: mam o nim jak najlepszą opinię i cieszę się, że po lekkim kryzysie wyraźnie odzyskuje dawną dyspozycję. Nie chcę wyróżniać żadnego gracza. Zawsze będę powtarzał, że płyniemy na tej samej łódce i każdy doskonale zna zakres swych powinności. W sobotę wszyscy wypełnili je w sposób wzorowy. Dawid Basta, strzelec zwycięskiego gola: - Bramka? Przypadek. Piłka spadła mi na nogę, to i ją kopnąłem. A tak poważnie, to był mój drugi kontakt z futbolówką. Dobiłem do siatki po uderzeniu Jarka Wieczorką. Nieważne zresztą, kto skutecznie strzelił. Istotne, że gol ten zagwarantował nam trzy punkty. Nie sądzę, bym przechodził kryzys formy. Fizycznie czuję się doskonale i pozostaję do dyspozycji trenera. (dw) Kolejarz pod lupą Mirosław Hajdo wystawił swym podopiecznym za mecz z Resovią taką samą, bardzo wysoką notę. Zdaniem szkoleniowca w pełni na nią zasłużyli. Pyskaty 8, A. Basta 8, Księżyc 8, Prokop 8, Kalinowski 8, Wieczorek 8, Stefanik 8, Sierant 8, Drąg 8, Giesa 8, Dudziński 8. Wystąpili ponadto Bałuszyński, Haftkowski i D. Basta, grali jednak zbyt krótko, by mogli zostać sklasyfikowani. "Dziennik Polski" 2007-10-22
Autor: wa