Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Najlepszy sezon

Treść

Andrej Szoke z pewnością należał do zawodników, bez których trudno by było kryniczanom awansować i to w takim stylu. Rzadko się zdarza, by jeden hokeista był tak ważny dla drużyny. W minionym sezonie zdobył 60 bramek i zaliczył 45 asyst. Niektórzy twierdzą, że w meczach przeciwko zespołom młodzieżowym łatwo było zdobywać bramki. Z pewnością jest to prawda, ale dlaczego inni tego nie potrafili? Ano dlatego, że nie jest to takie proste.

Czy to był pana najlepszy sezon?

- Z pewnością tak. Ale co ciekawe, był to mój pierwszy sezon poza granicami Słowacji. Nie tylko zdobyłem najwięcej goli, ale również awansowaliśmy do ekstraklasy. Wszystko dobrze mi się układało. Omijały mnie też poważne kontuzje.

Ale w play off było już troche gorzej?

- Niestety, mam pękniętą kość w ręce i trochę mi to przeszkadza. Nie mówiliśmy tego głośno, bo rywale są różni. Mimo tego udało mi się zdobyć ważną bramkę w Janowie.

Co się panu podobało w lidze, a co należy zmienić?

- W sezonie zasadniczym gra przeciwko zespołom, gdzie występowali niemal sami juniorzy czy młodzieżowcy, nie wnosi niczego dobrego. Przegrywać po 20-0 nie jest przyjemne. Natomiast spotkania w play off stały na bardzo wysokim poziomie. Niektóre mecze były lepsze, niż w ekstraklasie. Jeździłem do Nowego Targu, aby obejrzeć ligowców i mam porównanie. W play off graliśmy nie na 100 procent, ale na 120. Wszyscy katecheci pokazali klasę.

Teraz odpoczynek, a później?

- W piątek pojadę na kilka dni do domu. Wrócę do Krynicy, która bardzo mi się podoba. Wtedy zastanowię się, co dalej. Z pewnością porozmawiam z Zarządem KTH. Jest nadzieja, że zostanę w Krynicy.

"Dziennik Polski" 2006-03-30

Autor: ab