Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Narasta konflikt wokół NBP. Stawką niezależność Banku Centralnego

Treść

Prezydent Karol Nawrocki ponownie skierował do premiera wniosek o powołanie czterech członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Premier Donald Tusk już raz odmówił kontrasygnaty. Opozycja ostrzega, że rządzący dążą do przejęcia Banku Centralnego. Bez nowych członków zarządu Bank przestanie działać.

Ustawa o NBP przewiduje, że w zarządzie Banku obok prezesa powinno zasiadać co najmniej sześciu członków zarządu. Tak jest teraz, ale już 4 listopada kończy się kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego, a z nowym rokiem z zarządu Banku odejdzie Marta Gajęcka. Nowych kandydatów zgłosił już kilka miesięcy temu prezes NBP, a wniosek o ich powołanie prezydent przekazał do premiera. Donald Tusk nie złożył kontrasygnaty. Prezydent wysłał wniosek jeszcze raz.

– Prezydent Karol Nawrocki proponuje stabilizację sytuacji wokół polskiej waluty, wiarygodności finansowej Polski na świecie i niezależności Banku Centralnego – mówił Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta RP.

Prezydent chce powołania: Marty Kightley, która zasiadała już w zarządzie, Marcina Zarzeckiego – członka Rady Polityki Pieniężnej powołanego z rekomendacji prezydenta a także Ludwika Koteckiego i Przemysława Litwiniuka – także członków Rady, ale wskazanych przez Senat.

– Dziś przed rządzącymi stoi kluczowy sprawdzian – dodaje Paweł Szefernaker.

Rządzący nie ukrywają, że ich celem jest przejęcie kontroli nad niezależnym Bankiem Centralnym.

– Premier ma swoje powody. Prawdopodobnie najważniejszym z nich jest niechęć do dalszego upolityczniania zarządu NBP – ocenia Andrzej Szejna z Lewicy.

Pierwszy krok to paraliż zarządu NBP, a kolejny to próba postawienia prezesa przed Trybunałem Stanu. Według rządzących wszczęcie procedury wobec prof. Adama Glapińskiego pozwoli na odsunięcie go od kierowania Bankiem.

– NBP również powinien zostać przywrócony na właściwe tory – mówi Adrian Witczak z KO.

Ważnym elementem tej politycznej rozgrywki jest też walka o przejęcie Trybunału Konstytucyjnego. Premier może nie uzyskać wystarczającej większości w Sejmie do postawienia prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu – przypomina dziennikarz śledczy Maciej Naskręt. Dlatego Donald Tusk potrzebuje Trybunału.

– Próbuje się zmienić orzeczenie, które ustanawia tę liczbę w Trybunale Konstytucyjnym.  Tutaj Trybunał Konstytucyjny jest kluczem do całej tej historii – zauważa Maciej Naskręt.

Opozycja ostrzega, że celem rządzących jest przejęcie kontroli nad Bankiem Centralnym, aby ratować finanse publiczne. Mogą do tego posłużyć rekordowe rezerwy złota – 700 ton. Donald Tusk jest gotowy poświęcić stabilność państwa – ostrzega poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

– Rządzący decydują się, po destabilizacji polityki fiskalnej, na destabilizację polityki monetarnej – dodaje poseł PiS.

Bez uzupełnienia składu, Bank czeka paraliż – ostrzega prof. Wojciech Piontek.

– Politykę monetarną wyznacza Rada Polityki Pieniężnej, natomiast zarząd przekłada ją na konkretne działania. Jeżeli nie będzie pełnego składu, to te działania nie będą mogły być podejmowane – dodaje ekonomista.

To oznacza, że NBP nie będzie mógł reagować np.  na spadek kursu złotego – mówi prof. Grażyna Ancyparowicz.

– Największą cenę za to zapłacimy my wszyscy. Minister finansów będzie musiał dalej pożyczać pieniądze i jeszcze bardziej będzie nas zadłużać – mówi.

Rządzący chcą też usunąć prezesa Adama Glapińskiego z powoduj jego jednoznacznego stanowiska w sprawie przyjęcia w Polsce waluty euro.

– Publicznie zapowiedział, że dopóki będzie prezesem Narodowego Banku Polskiego, Polska do strefy euro nie wejdzie, a dyskusję euro uzależnił od zrównania się Polski z Niemcami pod względem zamożności – przypomina Paweł Szefernaker.

Konflikt wokół instytucji uderza w wizerunek Polski na całym świecie i wypływa na decyzje zagranicznych inwestorów.

 TV Trwam News


źródło: radiomaryja.pl, 19 października 2026

Autor: dj