Nie do likwidacji!
Treść
Rada społeczna działająca przy Dziecięcym Szpitalu Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnym Rodziny Kolejowej im. A. Piłsudskiej w Rabce-Zdroju jednogłośnie negatywnie zaopiniowała uchwałę zarządu województwa małopolskiego dotyczącą likwidacji owej placówki leczniczej.
Negatywną opinię wydał także burmistrz uzdrowiska, w którym zlokalizowane jest sanatorium. Negatywnie wypowiedziały się i wszystkie związki zawodowe szpitala, wyrażając równocześnie votum nieufności wobec dyrekcji.
Zarówno rada społeczna jak i burmistrz, będący równocześnie jej przewodniczącym, w swej opinii dowodzą, iż likwidacja placówki jest najgorszym z rozwiązań. Spowoduje ona bowiem utratę pracy przez niemal setkę osób, mieszkańców uzdrowiska i okolic. Takie zaś działanie ma zawsze negatywny wydźwięk społeczny. Przypominają, że w Rabce bardzo trudno znaleźć pracę. W niej nie ma - z racji tego, iż jest uzdrowiskiem - zakładów przemysłowych. Ograniczenia te wynikają zaś z ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej. - Nie należy także zapomnieć, że miasto Rabka-Zdrój od ponad 100 lat jest uzdrowiskiem dziecięcym. Opiniujący dowodzą, że w Rabce jest duże zapotrzebowanie na usługi lecznicze dzieci. Dlatego likwidacja kolejnej placówki lecznictwa dziecięcego spowoduje, iż zostaną ograniczone podstawowe funkcje owego uzdrowiska. - Dziecięcy Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny Rodziny Kolejowej A. Piłsudskiej w Rabce-Zdroju jest placówką z tradycjami (rok założenia 1937 roku), jest znana w Polsce, do niej powracają pacjenci, a ona cieszy się dobrą opinią. Także położenie szpitala na południowym stoku Bani w strefie A jest ogromnym jej atutem.
=
W obu opiniach przewija się i argument dotyczący tego, iż tak naprawdę zakład z bieżącej działalności się bilansuje. Długi to zaś zaszłości wynikające z ustawy "203". Jeśli szpital otrzyma szansę, może uda mu się samodzielnie wypracować zyski, które będą mogły zostać przekazane m.in. na spłatę zobowiązań. Dlatego potrzebna jest reorganizacja i restrukturyzacja, a nie likwidacja placówki. Burmistrz dodatkowo obiecuje pomoc i współudział gminy w "efektywnym i racjonalnym programie naprawczym placówki". Rada społeczna wniosła zaś o danie szansy zakładowi, gdyż wstępne szacunki kontraktu z NFZ na kolejny rok dowodzą, że uda się mu zbilansować z bieżącej działalności. Rada wskazała, iż konieczne jest przeniesienie szpitala do innego obiektu, a taki posiada zarówno starosta nowotarski, jak i marszałek województwa śląskiego.
Również związkowcy z trzech organizacji: Komisji Zakładowej NSSZ "Solidarność", Zakładowej Organizacji Związkowej Związku Kolejarzy Małopolski oraz Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych negatywnie zaopiniowali likwidację szpitala, wyrażając dodatkowo stanowczy protest. Podkreślili, iż szpital ma podpisany kontrakt z NFZ na kolejny rok i nie widzą więc sensu w tym, aby przejęły go inne placówki niekoniecznie mające zresztą lepszy standard usług. Zdaniem związkowców placówka ma szansę aż do 2010 roku na dostosowanie obiektu do nowych wymogów sanitarnych. (W projekcie uchwały sejmiku wojewódzkiego zwraca się bowiem uwagę na niski standard obiektu, infrastrukturę nie dostosowaną do przepisów sanitarnych i p.poż. - przyp. red.). Związkowcy zapewniają, że placówka ma 100-procentowe obłożenie, a co roku kontrakt z NFZ jest w 100 procentach realizowany. W swej opinii poruszyli też wiele innych wątków dotyczących ruchów kadrowych dyrektor placówki ma ogłaszać równocześnie w stosunku do niej wotum nieufności i zwracać się do marszałka o powierzenie innej dyrekcji kierowanym zakładem.
Przypomnijmy, 15 września zarząd województwa małopolskiego przyjął projekt uchwały sejmiku województwa małopolskiego o likwidacji Dziecięcego Szpitala Uzdrowiskowo- Rehabilitacyjnego Rodziny Kolejowej. W owym projekcie założono, iż zadania placówki przyjmą pozostałe dwa sanatoria: Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Uzdrowisko Rabka S.A. oraz Górnośląski Ośrodek Rehabilitacji Dzieci z uzdrowiska. Wśród głównych argumentów przemawiających za likwidacją podano zły stan finansowy placówki oraz stan prawny nieruchomości, która należy do Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP. Ta zaś - jak poinformowano nas w Urzędzie Marszałkowskim - za obiekt wraz z terenem żąda ponad 11 mln złotych. Zgodnie z przewidzianym harmonogramem uchwała ma być podjęta przez sejmik województwa małopolskiego 24 października. Zaraz potem zostanie odwołany dyrektor i powołany likwidator. Z końcem stycznia będzie odwołana rada społeczna, a z dniem 1 listopada zakład zostanie postawiony w stan likwidacji. Działalność zakończy 1 lutego 2006.
O obradach Rady Społecznej rabczańskiego sanatorium w kolejnym numerze, a o opinii rady powiatu nowotarskiego - czytaj: strona III (BES)
Opinia Mirosława Chrapusty, dyrektora nadzoru prawnego wojewody: - Żadna z opinii przedstawionych przez radę społeczną, związki zawodowe, Radę Powiatu i inne nie jest wiążąca dla organu prowadzącego. Może być jedynie wzięta pod uwagę, ale czy zostanie uwzględniona i zauważona, to już decyzja organu założycielskiego. Mirosław Chrapusta wyjaśnia, że procedura likwidacji placówki leczniczej jest sformalizowana, czyli m.im. organ założycielski musi zebrać w tej sprawie opinie. Są one jednak tylko wyłącznie opiniami i nie mają charakteru wiążącego. - Sejmik będzie mógł ocenić racje, ale może podjąć suwerenną decyzję o likwidacji zakładu. (BES)
Zdaniem posła Edwarda Siarki, byłego wójta sąsiedniej Raby Wyżnej: - Na pewno w tej sprawie wypowiem się ostro na sejmiku, gdzie postaram się dojechać. Nie do przyjęcia jest forma, w jakiej załatwia się tę sprawę. Tu nie wystarcza wymiana pism pomiędzy urzędnikami, tu musi być przeprowadzona dogłębna analiza problemu. Tu trzeba siąść i zastanowić się gruntownie nad sytuacją finansową, poszukać ewentualnego dofinansowania. Trzeba zastanowić się, jak zakład uratować! Skoro sanatorium jest własnością marszałka, a budynki związków zakładowych kolei, to musi dojść do rozmów tych dwóch podmiotów. Nie tylko do wymiany pism. Bo co się stanie z budynkiem, jeśli sanatorium zostanie zlikwidowane? Co zrobią z nim struktury kolejowe? Urzędnikom won od tego tematu! Rozmowy w tej sprawie powinny prowadzić osoby umocowane, a nie urzędnicy wymieniający pisma, które przekładają się potem na uchwałę likwidującą szpital! Tym bardziej, iż wiem, jak było ze zwolnieniami pracowników z tej przysanatoryjnej szkoły. Sprawa została rozwiązana przez połączenie jej z innymi placówkami działającymi przy pozostałych sanatoriach. Sprawa została w ten sposób nie tylko wyciszona, ale i załatwiona. To dowód na to, że ten zakład można uratować! Podejrzewam jednak, że ta sprawa ma drugie dno. Jeśli tak zainteresuję się nią bliżej. Edward Siarka uważa, iż skoro pracownicy poszli do komornika, to jego zdaniem świadczy to tylko o tym, że nie nikt z nimi nie rozmawiał i nie są oni na bieżąco informowani o stanie zakładu. - Oni teraz walczą tylko o swoje. (BES)
"Dziennik Polski" 2005-10-14
Autor: ab