Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie ma za co - lubię to miasto...

Treść

Twarze Filmu - Jerzy Stuhr

Tak odpowiedział Jerzy Stuhr na skierowane pod jego adresem słowa podzięki za przyjazd do Nowego Sącza, wygłoszone przez dyrektora "Sokoła" Antoniego Malczaka oraz prezydenta Józefa Wiktora. Padły one podczas uroczystego otwarcia, zorganizowanego przez Małopolskie Centrum Kultury "Sokół" I Festiwalu Filmowego pn. Ludzie Filmu. Znakomity aktor, reżyser filmowy i pedagog - rektor PWST w Krakowie - był gwiazdą tej imprezy. Od piątku do niedzieli sądeccy miłośnicy X Muzy mieli możność obejrzenia ogromnej większości filmów z bogatego dorobku znakomitego artysty.

Przed pierwszą piątkową projekcją, wernisażem wystawy plakatów z filmów Stuhra oraz dyskusją panelową gość mówił o swojej drodze twórczej, jak z rękawa sypał anegdotami, odniósł się do konkretnych dzieł.

- Jestem pełen uznania dla organizatorów festiwalu, że udało im się dotrzeć do filmów już zapomnianych, które sam teraz z zaciekawieniem raz jeszcze obejrzę - pochwalił przede wszystkim Krystynę Załuską, pomysłodawcę i koordynatora przeglądu. - Dziękuję za przypomnienie archiwalnych spektaklów teatru TV z moim udziałem, spośród których na czoło wysuwa się "Lorenzaccio" Alfreda de Musseta. Kreuję w nim główną rolę i przyznać muszę, że szalenie ją sobie cenię. Wcielenie się w tytułową postać to nobilitacja dla aktora, porównywana do interpretacji Hamleta czy Papkina. Z każdym zresztą dokonaniem wiąże się masa osobistych wspomnień.

Dla uwiarygodnienia powyższej tezy, Jerzy Stuhr opowiadał, że po premierze "Amatora" zasypany został korespondencją z całego świata. Autorzy listów dziękowali mu za pomoc w odnalezieniu życiowej pasji, zasadzającej się na kręceniu nieprofesjonalnych filmów. "Wodzirej" powstawał z kolei w wyjątkowo autentycznych okolicznościach. Jako ówczesny student PWST Stuhr dorabiał sobie, wykonując nocami zawód zapiewajły w pośledniejszego standardu lokalach gastronomicznych. W postać wodzireja wcielać się więc specjalnie nie musiał. Jedna ze scen "Spisu cudzołożnic" kręcona była natomiast w bramie, w której SB zamordowała Stanisława Pyjasa, na dzień przed przekształceniem klatki schodowej w sklep.

W prowadzonej przez Krystynę Załuską dyskusji panelowej pt. "Kino polskie - pokolenia i indywidualności", jej uczestnicy - reżyser Feliks Falk, autor m. in. wspomnianego "Wodzireja", prof. Grażyna Stachówna, młody twórca Przemysław Wojcieszek oraz oczywiście Jerzy Stuhr doszli do wniosku, że w kinematografii zjawisko pokoleniowości nie jest jedynym kierunkowskazem, wyznaczającym charakter dokonujących się zmian artystycznych. Że wciąż najważniejszy jest na szczęście geniusz artysty.

Głównym punktem drugiego dnia festiwalu było premierowe w Nowym Sączu wystawienie słynnego monodramatu Patrika Suskinda pt. "Kontrabasista". W niedzielę, na zakończenie przeglądu swej twórczości, Jerzy Stuhr spotkał się z sądecką publicznością.

Kolejny festiwal za rok.

(DW)

"Dziennik Polski" 2005-05-09

Autor: ab