Obywatelska straż na włamywaczy
Treść
Księża na Sądecczyźnie zaapelowali do wiernych, aby zwracali uwagę na obce osoby kręcące się w pobliżu starych kościołów. O taką pomoc zwróciła się do nich nowosądecka policja.
PTASZKOWA. Prośby te mają związek z serią włamań i kradzieży w małopolskich świątyniach, która trwa od lipca. Zapoczątkował ją rabunek dwóch ikon z cerkwi w Polanach koło Krynicy, które policja wraz ze Strażą Graniczną odzyskała 13 sierpnia na polsko-niemieckim przejściu granicznym w Olszynie. Zatrzymani zostali wówczas dwaj mieszkańcy Nowego Sącza. Ojciec i syn w wieku 47 i 23 lat próbowali przemycić dzieła, jak również i cztery stare książki. Przedstawiono im zarzuty paserstwa i usiłowania nielegalnego wywiezienia za granice dóbr kultury narodowej. Obaj zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.
Nadkom. Rafał Leśniak, zastępca komendanta policji w Nowym Sączu nie ukrywa, że informacje przekazane m. in. przez społeczeństwo w dużej mierze pomogły odzyskać skradzione dzieła sztuki.
- Otrzymaliśmy informacje, które się potwierdziły - mówi komendant Leśniak. - Społeczeństwo jest coraz bardziej otwarte i coraz chętniej dzieli się z nami informacjami. Dlatego też poprzez dzielnicowych zwróciliśmy się do proboszczów i księży w sądeckich parafiach o zaapelowanie do wiernych, aby informowali o osobach kręcących się w pobliżu starych kościołów, cmentarzy, które zanadto interesują się świątyniami, zwracają szczególną uwagę na wejścia i wyjścia. Zaapelowaliśmy także, aby zwracano uwagę na parkujące w pobliżu świątyń samochody z obcymi rejestracjami. Od kilku tygodni w rejonie kościołów jest też więcej policyjnych patroli.
Większość świątyń na Sądecczyźnie nie ma zainstalowanych zabezpieczeń chroniących je przed włamaniami i kradzieżami. Parafie nie mają zazwyczaj na to pieniędzy. O taki system postarał się przed kilkoma laty ks. Józef Kmak, proboszcz parafii p. w. Marii Panny w Ptaszkowej. Urządzenie zamontowano w starym kościele. Mimo to od początku sierpnia parafianie pełnią tam na zmianę nocne dyżury.
- Ptaszkowianie wiedzą, że jest taka potrzeba i przystali na moją prośbę - mówi proboszcz Kmak. - Dyżurują ochotnicy. Stary kościół ma wszystkie niezbędne zabezpieczenia, ale nie zaszkodzi czuwać. Sam też, podobnie jak pozostali księża w mojej parafii, zaapelowaliśmy do mieszkańców, by byli czujni i zgłaszali każdą według nich podejrzaną sytuację. Otrzymałem sygnał, że ktoś z kamerą kręci się koło kościoła. Okazało się, że był to fotograf wynajęty przez nowożeńców. Wszystko dobrze się skończyło. Trzeba jednak czuwać. Licho nie śpi.
(MIGA)
"Dziennik Polski" 2005-08-24
Autor: ab