Od pożaru do pożaru
Treść
REGION. Pracowite wtorkowe popołudnie oraz noc mieli sądeccy strażacy, którzy w krótkim odstępie czasu gasili trzy pożary na Sądecczyźnie.
Największe straty spowodował żywioł w miejscowości Lipie w gminie Gródek n/Dunajcem, gdzie spalił się domek letniskowy. Są one szacowane wstępnie na 100 tys. zł.
Cały drewniany domek, należący do właścicielki mieszkającej za granicą, spłonął doszczętnie. Ogień gasili zawodowi strażacy z Nowego Sącza oraz druhowie z ochotniczych jednostek z Gródka n/Dunajcem, Rożnowa oraz Jelnej. Przyczyny pożaru nie są na razie znane.
Również we wtorek, tuż przed północą, strażacy z Nowego Sącza oraz Niskowej zostali wezwani do pożaru stodoły, który wybuchł na ul. Dunajcowej. Akcja trwała do godz. 4.17 nad ranem. Mimo ich wysiłków budynek spłonął doszczętnie, a wraz z nim 5 ton słomy. Pół godziny później, kiedy ratownicy działali na ul. Dunajcowej, do oficera dyżurnego komendy PSP w Nowym Sączu dotarło kolejne wezwanie o pomoc. Tym razem palił się budynek gospodarczy, znajdujący się w pobliżu, na ul. Marcinkowickiej. Tam wraz ze strażakami zawodowymi pojechali druhowie ze Stadeł oraz Podegrodzia. Pożar gaszono do 2 w nocy. Jego przyczyna też nie jest jeszcze znana. Spłonęła część budynku.
SŁOPNICE
Po wtorkowym pożarze zabudowań gospodarczych mieszkańcy Słopnic zaczęli zadawać pytania, czy jest to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy we wsi zaczyna grasować podpalacz?
Pożar zauważył sąsiad. Przyjechały dwie jednostki Państwowej Straży Pożarnej z Limanowej oraz siedem OSP. Dużym zaskoczeniem był przyjazd strażaków ze Starej Wsi, z jednostki, o której kilka tygodni temu pisaliśmy w związku z jej nieobecnością przy pożarze w ich miejscowości.
Ogień strawił stodołę i stajnię. Strażakom udało uratować przebywające w niej zwierzęta oraz dom stojący kilka metrów obok. Straty oszacowano na ok. 85 tys. zł.
W związku z brakiem jednoznacznych przyczyn pożaru, zaczęto brać pod uwagę prawdopodobieństwo podpalenia. Kilka dni wcześniej położone 400 metrów dalej zabudowania gospodarcze również spłonęły z nieznanych przyczyn. Należały do bardzo bliskiej rodziny wtorkowych poszkodowanych.
(MIGA, TOP)
"Dziennik Polski" 2006-04-20
Autor: ab