Od Verdiego do Straussa
Treść
KRYNICA-ZDRÓJ. Finał Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury
W nocy z soboty na niedzielę zakończył się Europejski Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. Za nami dwutygodniowy maraton widowisk muzycznych, koncertów, spektakli i seansów filmowych. Za nami popisy znanych artystów, orkiestr, chórów i solistów.
W piątkowy wieczór w Pijalni Głównej Teatr Muzyczny z Gliwic (stały gość krynickich imprez) przedstawił "Księżniczkę czardasza", jedną z najpiękniejszych operetek. Widowisko wyreżyserował Wojciech Adamczyk, który - w odróżnieniu od wielu współczesnych twórców - podszedł z szacunkiem do klasyki gatunku, bez płytkich fajerwerków i niepotrzebnych udziwnień. Scenografią przygotował Wojciech Jankowiak, stroną muzyczną zajął się Ruben Silva, który dyrygował orkiestrą. Historię miłosnych perypetii szansonistki Silvy Varescu i księcia Edwina Lippert-Weylersheim ogląda się z przyjemnością. Spora tym zasługa znakomitej Małgorzaty Długosz (głos, wdzięk i aktorstwo) oraz młodego tenora Michała Musioła. Wielkie brawa zebrała gościnnie występująca (jako Księżna) Wanda Polańska, gwiazda polskiej operetki, która z festiwalem jest związana od dziesięcioleci.
W sobotę po południu na Deptaku jako co roku usłyszeliśmy "Johann Strauss Ensemble". Wieczorem wszystkie miejsca na finałową galę w Pijalni Głównej były zajęte. Bilety (od 60 do 120 zł) zostały już dawno sprzedane. W paradzie gwiazd zatytułowanej "Wielka sława to żart" wystąpili: Grażyna Brodzińska, Marta Abako, Barbara Baranowska, Beata Wardak, Arnold Rutkowski, Adam Szerszeń, Leszek Świdziński. Grała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zabrzańskiej pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego.
- Dobry wieczór państwu - tak tradycyjnie rozpoczął koncert Bogusław Kaczyński. - Witam jak zawsze bardzo serdecznie na ostatnim już galowym koncercie wieńczącym Europejski Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. Państwo dzisiaj podchodzili do mnie na Deptaku i pytali, jak to możliwe, że ten festiwal tak szybko przebiegł. Ja nie wiem jak to się stało. Wszyscy uczestniczyliśmy w festiwalu, obserwowaliśmy to, co się działo na estradzie. Widocznie był to - także państwa zdaniem - wyjątkowy festiwal. A wszystko to co dobre i bardzo dobre, szybko się kończy. Będziemy się więc dzisiaj się żegnali, ale mówiąc sobie - do zobaczenia za rok.
W trwającej kilka godzin nocnej gali mieliśmy wszystko, co lubią widzowie: piękną muzykę, arie i duety. Orkiestra rozpoczęła od uwertury do opery "Nabucco" Giuseppe Verdiego, tej samej, w której znajduje się najsłynniejsza partia chóralna: "Va pensiero", czyli "Pofruń myśli na skrzydłach złocistych, przenieś duszę do gajów zielonych, gdzie w błękicie wód przeczystych, śni się niebo mych rodzinnych stron".
A potem było kolejne punkty programu, wielkie brawa i bisy. Mieszkającą w Niemczech Barbarę Baranowską usłyszeliśmy m.in. w pieśni "Wien, Wien" (Sieczyńskiego), Adam Szerszeń zaprezentował się jako Torreador (z Bizeta), Marta Abako wcieliła się w postać Lauretty (z Pucciniego), Arnold Rutkowski (laureat Konkursu Ady Sari w Nowym Sączu) zapewniał, że "Twoim jest sercem me" a Grażyna Brodzińska przekonywała, iż "Piękny jest świat" (Lehar). Leszek Świdziński wykonał dwa wielkie przeboje pop: "Only you" i "Goodbye my love", a Beata Wardak śpiewała o cygańskiej miłości (znów Lehar). Ta para (prywatnie ten duet jest małżeństwem) udała się we wspólną podróż do Varażdin (Kalman). Zgodnie z tradycją finałowy koncert zakończyła orkiestra, odgrywając "Marsza Radetzky'ego" Straussa.
Piotr Gryźlak
Autor: ea