Przejdź do treści
Przejdź do stopki

ODPUST U ŚW. KINGI

Treść

PRZEDE WSZYSTKIM RODZINA!

W dniu 23 lipca 2006r. na Ołtarzu Papieskim w Starym Sączu została odprawiana Msza św. odpustowa koncelebrowana przez JE ks. bp. Władysława Bobowskiego, który wygłosił do zgromadzonych homilię nt. wartości i zagrożeń współczesnej rodziny.
Duszpasterz tarnowski zwrócił uwagę na coraz większą liczbę ( w latach 1999 do 2004r. ponad 50% ) rodzących się dzieci na kontynencie europejskim poza małżeństwem, na zastraszającą liczbę związków małżeńskich ( również ponad 50% ), które do 10 roku stażu małżeńskiego ulegają rozpadowi. Świadczy to jasno o zachwianiu podstawowego korpusu wartości społecznych, jakim jest rodzina i nierozerwalność małżeństwa.
„Polacy, te wartości, nierozerwalność małżeństwa i jedność rodziny powinni nieść na stary kontynent” – powiedział biskup.

Do miejsca obchodów święta szli na piechotę, jak co roku, od 19 lat pielgrzymi ze Stowarzyszenia Czcicieli św. Kingi z Nowego Sącza.

Kinga, zwana też Kunegundą, żyła w XIII w., który jest nazywany wiekiem świętych. "Święci żyją świętymi i pragną świętości" - powiedział w Starym Sączu podczas obchodów tysiąclecia Chrztu Polski (24 lipca 1966 r.) ówczesny Arcybiskup Metropolita krakowski, Karol Wojtyła. Wypowiedział je w odniesieniu do św. Kingi właśnie, którą 16 czerwca 1999 roku - jako następca świętego Piotra wpisał w poczet świętych, kanonizując Ją na Ołtarzu Papieskim.

Święto zacnej niewiasty jest 24 lipca, w poniedziałek. Kościół praktycznie przeniósł je na 23 lipca, na niedzielę, w dzień wolny od pracy, by liczniej pielgrzymi to miejsce mogli nawiedzić i uzyskać upragnioną zmazę grzechów i błogosławieństwo.


" Wy jesteście solą dla ziemi" (Mt 5,13). Tymi słowami Chrystus chciał dać odczuć swoim uczniom nie tylko to, że mają niejako nadawać światu smak czy chronić go przed zepsuciem, jak czyni to sól. Pan Jezus chciał przez to także powiedzieć, że chrześcijanie są niezwykle cenni w oczach Boga. Sól była bowiem bardzo droga, niekiedy nawet przekraczała wartość złota. I tak było przez wieki. Kiedy więc polski książę krakowsko-sandomierski Bolesław poprosił o rękę węgierskiej królewny Kingi, ta zwróciła się do swego ojca, aby w wianie nie dawano jej złota i kosztowności, gdyż niosą za sobą pot i łzy ludzkie. Nie chciała też roju służby, bo ta jest znamieniem pychy. Życzyła sobie tylko jednego skarbu - soli, którą chciała dać swej przyszłej ojczyźnie. Król Węgier podarował jej więc najbogatszą kopalnię Siedmiogrodu w Marmarosz. Kinga biorąc ją w posiadanie, wrzuciła do szybu swój zaręczynowy pierścień, zaś w drodze do kraju swego męża zabrała ze sobą doświadczonych górników węgierskich. W Polsce kazała im szukać soli. Gdy ją wreszcie znaleźli, jak pisze Ksiądz Piotr Skarga, "w pierwszym bałwanie [czyli bryle soli], który wykopano, pierścień się on jej znalazł, który ujrzawszy Kunegunda i poznawszy, dziękowała Panu Bogu, który dziwy czyni tym, którzy Go miłują". Tyle legenda, która znana jest na Węgrzech i w Polsce, którą też do dzisiaj powtarzają w Bochni i Wieliczce, gdzie znajduje się polska sól, bo błogosławiona Kinga jest patronką górnictwa soli. Dlatego pod koniec minionego stulecia w wielickiej kopalni na głębokości 101 metrów wykuto na jej cześć największą na świecie podziemną kaplicę, całą z soli, która może pomieścić aż 500 osób.
Kinga jednak dała narodowi polskiemu dużo więcej niż sól. Ta najbardziej niezwykła niewiasta swej epoki dała swoje matczyne serce.

"Interaktywna Polska" 2006-07-24

Autor: ea