Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Odpustowo w skansenie

Treść

Rodzinnie wypoczywano wśród ginącej architektury

NOWY SĄCZ. Sobota upłynęła w Sądeckim Parku Etnograficznym pod znakiem odpustu na śś. Piotra i Pawła oraz imprez mu towarzyszących. Ściągnęły one do skansenu rzesze sądeczan i mieszkańców okolicznych miejscowości.

Odpust, odbywający się tradycyjnie dla uczczenia świętych Piotra i Pawła, rozpoczęła uroczysta msza celebrowana przez ks. bp. Władysława Bobowskiego w asyście byłego i obecnego proboszcza parafii w Łososinie Dolnej ks. ks. Władysława Piątka i Antoniego Myjaka oraz księży rodaków. Odprawiono ją w kościele pw. śś. Piotra i Pawła, który został przeniesiony do skansenu właśnie z tej miejscowości i odtworzony na nowym miejscu w pod koniec 2003 r. Msza miała przepiękną oprawę muzyczną, a była to zasługa sądeckiego chóru "Scherzo", prowadzonego przez Andrzeja Citaka. Brzmienie śpiewanych utworów było doskonałym uzupełnieniem podniosłości uroczystości religijnych. Na organach grał Marian Salamon. W jego wykonaniu można było usłyszeć później wspaniały koncert organowy, na który złożyły się m. in. utwory Jana Sebastiana Bacha.

Nieopodal głównego wejścia ulokowały się stragany m. in. z unikatowym rzemiosłem, drewnianymi ptaszkami, kwiatami z bibuły, zabawkami, cukierkami odpustowymi, stoiska z miodami i wyrobami z wosku, owocami, pachnące wiejskim chlebem i podpłomykami. Nieopodal chałupy z Łabowej organizowano najprzeróżniejsze konkursy i zabawy zręcznościowe. Można było posiłować się na rękę, spróbować sił w przeciąganiu liny. Dzieciaki rywalizowały w konkursie kręcenia hula-hoop, bieganiu w workach, rzucaniu lotkami do tarczy. Na najlepszych czekały nagrody, ufundowane przez muzeum. Największe zainteresowanie wzbudzał konkurs wspinania się na drewniany pal. Pierwszym, który wydrapał się na jego wierzchołek, był Piotr Michalik z Nowego Sącza.

- Spróbowałem i wygrałem - powiedział nam zwycięzca konkurencji. - Przyznam się, że wejście kosztowało mnie trochę wysiłku, ale się opłaciło. Mam nagrodę, a teraz trzeba zadbać o zagrychę.

Zgłodniali mogli skosztować kuchni lachowskiej i pogórzańskiej. Wielu było amatorów na przysmaki przyrządzone przez panie ze Stowarzyszenia Kobiet Wsi Kobylanka koło Gorlic. Serwowały one m. in. pieczone pierogi z kapustą, sernik, placek z bakaliami, żur z kiełbasą i bigos. Były potrawy z grilla i kiszone ogórki. Po południu ze spektaklem plenerowym "Kuglarze" wystąpił Teatr Gry i Ludzie z Katowic, a do wieczora można się było bawić przy Kapeli Rodzinnej Boguckich.

- Uroczystości odpustowe zorganizowaliśmy po raz pierwszy - powiedziała "Dziennikowi" Joanna Hołda, asystent w Dziale Etnografii sądeckiego skansenu. - Mamy nadzieję, że będzie to cykliczna impreza. Staraliśmy się pokazać, jak wyglądały takie tradycyjne małomiasteczkowe i wiejskie odpusty. Chcieliśmy taki odpust odtworzyć, dlatego są tutaj tradycyjne kramy z odpustowym asortymentem, cukierkami i piernikami, karuzelą i potańcówką

(MIGA)

"Dziennik Polski" 2005-07-04

Autor: ab