Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ogniste tańce

Treść

Takiego ognia na scenie, takiej bojowości, w tym roku na "Święcie Dzieci Gór" jeszcze nie było. Armeński zespół "Sardarapat" eksplodował po prostu żywiołowością. A, że wszystko działo się przy trzydziestostopniowym upale, choć zmierzch zapadał, tym większy podziw budziło.

Gorąca aura w ogóle chyba nikomu nie przeszkadza. Z dnia na dzień na wieczorne koncerty do hali przy Nadbrzeżnej przychodzi coraz więcej ludzi. Fama o wspaniałym widowisku, zabawie i - nie ma co ukrywać łakomstwa - o codziennych degustacjach w kulinarnym namiociku przed halą, rozchodzi się po mieście.

Pobytowi Ormian w Nowym Sączu towarzyszą same niespodzianki. Blisko 3,5 tysiąca kilometrów z Erewania, spod świętej góry Ararat pokonywali nie bez przeszkód autokarem sześć dni. Kontakt z nimi po drodze pojawiał się i znikał kilkakrotnie. Występ również zaczął się tajemniczo. Czerwona płachta, którą byli przykryci tancerze, w pewnym momencie rozerwała się uwalniając jednego po drugim. Bębny i fujarki, których nazw próżno by zapamiętać, dodawały ognia do tej eksplozji i tak to już trwało taniec po tańcu do końca. Tańczyli głównie w rzędach, krzycząc bojowo. Armenia, wnioskując z przygotowanego programu, to kraj wojowników, kraj walczący przez wieki o swoją tożsamość, ojczyzna ludzi mężnych zdecydowanych, zaprawianych do walki od maleńkości. Gęsto oklaskiwano etiudy dwóch małych chłopców pokazujących rytualne tańce wojenne. Tańczący chłopcy, bo dziewczęta były tylko dla nich tłem, wpadali chwilami w obłędnie szybki rytm, by zastygnąć natychmiast, poderwać się znów, zmienić nastrój z wojennego w żartobliwy. Jak choćby te etiudy z tacami pełnymi, sztucznych niestety, drażniąco rumianych owoców.

Jakimże innym językiem tańca mówiło "Małe Podegrodzie". Ich program pokazywał sposób przekazywania tradycji z ojców na dzieci. W roli instruktorów wystąpiła para ze starszego zespołu z Podegrodzia, Józef Koral i Janina Lorczyk. Uczyli małe dzieci tańca i plecenia wianków na Boże Ciało.

Kamractwo między oboma zespołami trwa od poniedziałkowej wizyty Ormian w Podegrodziu. Uczą się nawzajem tańców, pogadują ze sobą i zabawiają. Po przedpołudniowym koncercie poszli na tradycyjne lody.

W Krynicy - Zdrój koncertowali Koreańczycy. Naszej kuchni używają w dość oryginalny sposób, kładąc na jedną kanapkę wszystko co dostają na talerz, czyli na przykład biały ser, dżem, szynkę i pomidora. Chętnie dzielą się swoimi pokrzywami i ośmiornicami. Cóż kamractwo, wymaga poświęceń i.. fantazji.

"Dziennik Polski" 2005-07-28

Autor: ab