Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ojciec mnie pobił, ale miał powód

Treść

PORĘBA WIELKA. Znaki zapytania wokół dziewiętnastoletniej Bożeny Bożena K. z Poręby Wielkiej gmina Niedźwiedź zeznała wczoraj podczas przesłuchania w limanowskiej prokuraturze, że ojciec jej nie molestował seksualnie. Takie oświadczenie złożyła również dwa dni temu w mszańskim komisariacie policji. Podtrzymała jednak zeznania co do brutalnego pobicia jej przez ojca. Teraz dziewczyna oskarża prokuratora, że ją źle przesłuchiwał. Bożena K. dziewiętnastolatka z Poręby Wielkiej w sobotę opuściła Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Nowym Sączu. Podjęła tę decyzję pomimo rozmów z personelem, który namawiał ją, by jeszcze została. Według relacji jej koleżanek i jednocześnie świadków w sprawie, przyjechała w sobotę do jednej z nich do Lubomierza, gdzie przebywała do niedzieli. Po południu pojechała do innej koleżanki z rodzinnej miejscowości, z którą rozmawiała kilka godzin. - Wszystko było z nią w porządku, nic się nie działo - mówi jedna z dziewcząt. - Została u mnie na noc, a rano w poniedziałek odwiozłam ją na dworzec do Mszany. Dostała pieniądze na bilet do Limanowej, a stamtąd do Sącza do ośrodka, tak jak się umawiałyśmy. Do ośrodka jednak nie trafiła. Dziewczyna koło południa widziana była na dworcu z matką. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy później przy udziale wujka, którego wcześniej wyraźnie się bała, napisała zeznanie, a następnie gotowe złożyła w mszańskim komisariacie. Oświadczenie złożone na tamtejszym komisariacie policji jeszcze tego samego dnia trafiło do kilku samorządowców i to przed dotarciem do prokuratury, która otrzymała je we wtorek w godzinach przedpołudniowych. - Bożena K. pisze w nim, że wycofuje wszystkie zeznania, które, jak twierdzi, były nieprawdziwie i złożone pod namową koleżanek - mówi Janina Tomasik, prokurator rejonowy w Limanowej. - Potwierdza w nim, że została pobita przez ojca łańcuchem: "Ojciec mnie pobił, ale miał powód" - napisała. Prawdopodobnie była to kara za to, że ukradła 4 tys. zł, które rodzice otrzymali za sprzedanego byka. Wczoraj po południu Bożena K. przyjechała na przesłuchanie do prokuratury z matką. Towarzyszył im psycholog. - Z Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu dostaliśmy informację, że we wtorek Bożena K. złożyła tam skargę na prokuratora prowadzącego sprawę - dodaje Janina Tomasik. Bożena K. twierdzi, że podczas przesłuchania była z nią koleżanka, która wpływała na treść jej zeznań. Jednak osoba ta była na przesłuchaniu wyłącznie na prośbę pokrzywdzonej. - Bożena K. miała do tego prawo. By zapobiec jakimkolwiek insynuacjom z jej strony, sprawa została przekazana innemu prokuratorowi - dodaje prokurator. Jest szereg dowodów potwierdzających brutalne pobicie dziewczyny. Zeznali w tej sprawie lekarze, sanitariusze oraz biegły psycholog, który zaraz po pierwszych przesłuchaniach podtrzymał wiarygodność zeznań Bożeny w zakresie znęcania się nad nią ojca. Koleżanki podtrzymują - Nie mamy z nią kontaktu od poniedziałku, próbowałyśmy jej szukać, pisałyśmy i dzwoniłyśmy, ale nic to nie dało - mówią koleżanki. - We wtorek wieczór w końcu odpisała na esemesy, oto ich treść: "Tu Bożena, po co mam jechać do Sącza, o jaką pomoc prosiłam? To ty tak gadałaś, to mój nr tel na tamtym nie mam kasy!" oraz drugi: "Namówiliście mnie. Bernadka zamknęła mnie w Sączu żebym nie wiedziała co pokazują w TV. Dziś oglądałam aleście nagadały tak nie miało być. To nieprawda". Wczoraj koleżanki spotkały się z nią na korytarzu w limanowskiej prokuraturze, jednak między sobą żadnego słowa nie zamieniły. - To oświadczenie jest złożone pod przymusem, jak trafiła do rodziny, to można się tego było spodziewać - mówi koleżanka. Jest po prostu przekupiona, mogli jej nie wiadomo co obiecać, mogli mówić, że będzie wszystko dobrze. Nie wycofujemy się z zeznań, to jest prawda, co mówiłyśmy, chcemy jej pomóc. Przecież matka jej groziła zaraz po wyjściu z aresztu przed sylwestrem, dlaczego wtedy uciekła? - dodaje. Dlaczego Bożena K. złożyła takie zeznanie dopiero po powrocie do domu, a nie w momencie, kiedy przebywała pod opieką ośrodka interwencji kryzysowej w Nowym Sączu? Nie wiadomo. Oświadczenie nie zmienia toczącego się postępowania dyscyplinarnego wobec dwóch policjantów, którzy jak nam powiedział Tadeusz Stachak, rzecznik limanowskiej policji: "dopuścili się uchybień w zakresie czynności związanych ze śledztwem w sprawie przemocy wobec Bożeny K." Nie wiadomo też, w jakich okolicznościach oświadczenie Bożeny K. wydostało się poza komisariat policji w Mszanie Dolnej. (TOP, WCH), "Dziennik Polski" 2007-01-18

Autor: ea