Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ostrzeżenie piłkarzy

Treść

Kielich goryczy się przepełnił. Wczoraj, o godz. 15.15, zamiast podjąć na boisku normalne zajęcia treningowe, piłkarze Sandecji pozostali w szatni. Wraz z trenerem poświęcili kilkadziesiąt minut na taktyczne omówienie sobotniego meczu z Hetmanem Zamość, po czym rozeszli się do domów. W ten sposób zaprotestowali przeciwko brakowi zainteresowania ich losem ze strony zarządu klubu.

- Chcemy, by działacze potraktowali naszą decyzję jako ostrzeżenie - mówi Janusz Świerad, jeden z najbardziej zasłużonych piłkarzy, kapitan zespołu. - Nie chcemy wywoływać rewolucji, sytuacja, w jakiej nas pozostawiono, nie może jednak trwać w nieskończoność. Od lipca nie widzieliśmy pieniędzy, gramy za darmo, dla kibiców, klubu i własnej satysfakcji. Po prostu sportowa ambicja nie pozwala nam na odstąpienie od swych powinności. Ale za swój wysiłek, zdrowie zostawione na boisku, też chcemy w jakiś sposób być honorowani. Większość z nas przecież ma rodziny, które musimy utrzymywać. Jeszcze gorsza jednak od braku gotówki jest świadomość, że nikt z zarządu się nami nie interesuje. Nikt od przeszło dwóch tygodni nie skontaktował się z drużyną, nie przyszedł na trening, nie spojrzał w oczy i nie powiedział, na czym stoimy. To dla nas upokarzające. Jak powtarzam, dzisiejszej formy zajęć proszę nie traktować jako bojkotu, lecz jako sygnał ostrzegawczy. Czekamy do środy. Tego dnia ma się odbyć posiedzenie zarządu klubu. Zostaliśmy na nie zaproszeni. Ponoć na spotkaniu będą obecni również przedstawiciele Rady Miasta. Liczymy, że wreszcie nastąpi jakiś przełom. Trudno mi doprawdy powiedzieć, co się stanie, jeśli działacze nie wystąpią z konkretnymi propozycjami. Jedno jest pewne, a mówię to w imieniu całej drużyny: chłopaki mają już serdecznie dosyć pustych obietnic i takiego traktowania.

(dw)

"Dziennik Polski" 2005-10-04

Autor: ab