Oto jest głowa zdrajcy
Treść
Powiatowi radni SPS, PiS i LPR ustalili, że będą sobie pokazywać kartki wyborcze ze skreśleniami przed wrzuceniem do urny, choć głosowanie było tajne Członek Zarządu Powiatu Nowosądeckiego Waldemar Olszyński utrzymuje, że po nieudanym głosowaniu na Wiesława Bastę jako na przewodniczacego Rady Powiatu, poseł PiS Arkadiusz Mularczyk podczas spotkania z grupą swoich radnych nakazał przy kolejnym głosowaniu, pokazywać otwarte kartki osobom na sali i ludziom z komisji skrutacyjnej. Olszyński i wybrany później przewodniczący Stanisław Wanatowicz wyłamali się z tej dyrektywy, przeszli na stronę Jana Golonki, za co zostali oskarżeni przez PiS o zdradę. Poseł Mularczyk twierdzi, że decyzja o pokazaniu publicznym, na kogo się głosowało, nie łamie prawa, była zbiorowa i wyszła od radnych. Po podpisaniu umowy koalicyjnej grup Sądeckie Porozumienie Samorządowe, Prawo i Sprawiedliwość i Liga Polskich Rodzin ugrupowanie to miało na pierwszej sesji Rady Powiatu Nowosądeckiego 15 radnych. Ludzi Golonki było 13. Wydawało się, że głosowanie na lidera SPS Wiesława Bastę będzie tylko formalnością. Dwie osoby zagłosowały jednak nie tak, jak ustalono. Plan PiS runął. W trakcie przerwy doszło do zebrania radnych grupy Basty z posłem Arkadiuszem Mularczykiem. Okoliczności tak opisuje ze "zdrajców" Waldemar Olszyński: - Byłem za szerszą koalicją, by podzielić się władzą z grupą Golonki - powiedział nam wczoraj Olszyński. - Poseł Mularczyk jednak był konsekwentnie przeciwny. Wiesław Basta nie odgrywał roli w tych decyzjach. Uważałem, że można wygrać nawet starostę dla PiS przy odpowiednim porozumieniu. W pierwszym głosowaniu postawiłem na Bastę, żeby była jasność, zgodnie z tym, co podpisaliśmy. W przerwie jednak poseł Mularczyk wydał polecenie, że musimy pokazywać po wyjściu z kabiny kartki z zakreśleniem przy osobie, żeby widzieli nasi ludzie z komisji skrutacyjnej i nasz pierwszy rząd. To był przełom. Powiedziałem posłowi, że jestem radnym niezależnym i nie będę się podporządkowywał takim dyrektywom. Od tego momentu zaczęły się oskarżenia pod moim adresem o zdradę. Teraz słyszę ze strony PiS, że takich ludzi, jak ja trzeba się pozbyć z pracy. To szantaż wobec mnie i mojej rodziny. Mam nadzieję, że prezydent Nowak, którego znam z nieugiętości, oceni mnie merytorycznie, a nie politycznie. Nie mogłem tolerować takiej wyborczej gry. O zaleceniu posła Mularczyka w sprawie pokazywania skreśleń mówi także przewodniczący Stanisław Wanatowicz: - Potwierdzam, że poseł wydał takie zalecenie - powiedział przeowdniczący Rady. - Byłem zaszokowany. Mieliśmy odwracać wypełnione kartki w stronę sali. Wiesław Basta pytany o te zalecenia powiedział, że nic mu o nich nie wiadomo, bo wychodził ze spotkania. Skutki ustalenia są zapisane jednak w protokole komisji skrutacyjnej. Na ostentacyjne pokazywanie kart reagował głośno szef komisji skrutacyjnej Tadeusz Frączek. Prowadzący obrady Adam Mazur potwierdził w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" swój stanowczy sprzeciw wobec jawności tajnego głosowania. Kamera na sali obrad zarejestrowała kilku radnych z grupy Basty jak wychodząc z kabiny nieśli niezłożone karty. Poseł Mularczyk przyznał, że takie ustalenia były, by utrudnić zdrajcom głosowanie. - To nie jest sprzeczne z prawem, bo tajność jest przywilejem dla głosującego a nie przymusem. Radni byli ciekawi, kto się wyłamał, więc ustalono wspólnie, że będą sobie pokazywać karty. Nie ma tu co szukać sensacji. W mieście przy podobnych wyborach nawet robiono zdjęcia kart przed wrzucaniem do urny. Trzeba to też zanotować. (WCH), "Dziennik Polski" 2006-12-05
Autor: ea