Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pakiety do toalety

Treść

Interesy przejętych z sądeckiego szpitala salowych i sprzątaczek reprezentował będzie szef "Solidarności" z firmy ich nowego pracodawcy. Oznacza to możliwość utraty kontroli nad losem pracowników przez ich dotychczasową organizację związkową, a dla dyrektora szpitala zręczne pozbycie się problemu z całym przetargiem na sprzątanie.

Środowe rozmowy szpitalnych związków zawodowych, szefa krakowskiego oddziału firmy "IMPEL" Tomasza Pietrzyka i dyrektora szpitala Artura Puszko miały przynieść przełom, co do losu oddanych ze szpitala w prywatne ręce 157 pracowników gospodarczych.

Tak przynajmniej myślały salowe, sprzątaczki i sanitariuszki, pikietujące pod oknami dyrekcji, gdzie odbywały się negocjacje. Panie mówiły nawet o możliwości zerwania umowy przez szpital, który - zdaniem protestującego od kilku tygodni związku "Solidarność" - nie zawarł w specyfikacji przetargowej odpowiednich gwarancji socjalnych.

- Jesteśmy gotowe przejąć to sprzątanie w szpitalu, same się zorganizować - mówiły panie stojące z transparentami pod dyrekcją. Przez ponad dwie godziny obrad, skandowały hasła sprzeciwu wobec ich przekazaniu spółce "IMPEL", potraktowaniu przez dyrekcję.

"My nie chcemy do "IMPELA", a dyrektor nas na siłę do nich wciela, my wykiwać się nie damy, swoje prawa pracy znamy, dyrektorze my to ludzie, ta opinia w Polskę pójdzie, opowiadasz dyrdymały, a my też chodziłyśmy do szkoły". Oberwało się też pozostałym związkom zawodowym, które nie ujęły się za pomocniczym personelem tak jak "Solidarność": "Pani Mokrzyckiej i pani Jasińskiej dziękujemy za tak piękne pakiety, niech sobie je wezmą do swej toalety".

Przełom, owszem, nastąpił, ale w zupełnie nieoczekiwaną przez ludzi stronę. Otóż w negocjacjach, oprócz kilku prawników, ujawnił się przewodniczący międzyzakładowej komisji "Solidarności" pracowników spółki "IMPEL" Robert Kędziora. I to on, w imieniu formalnie od kwietnia przejętych ludzi z sądeckiego szpitala, okazał się głównym negocjatorem w rozmowie z własnym pracodawcą. Dyrektor Artur Puszko oraz szefowa "Solidarności" w szpitalu Krystyna Janisz postawieni zostali w roli ambasadorów dobrej woli.

Potwierdziła to w rozmowie z nami sama przewodnicząca związku. Lada chwila przekaże formalnie swych członków do "Solidarności" w "IMPEL-u".

- Nie ma żadnych przeszkód, by się tak nie stało - powiedziała nam Krystyna Janisz. - Będziemy nadal negocjować i dogadywać się ze tamtym związkiem co do pakietu gwarancji pracowniczych. Jesteśmy za tydzień umówieni w Krakowie, w Zarządzie Regionu "Solidarności" na rozmowy z dyrektorem Pietrzykiem i z dyrektorem Puszko.

Po rozmowach Robert Kędziora oznajmił pikietującym paniom, że proponowany pakiet gwarancji trzyletniego zatrudnienia na dotychczasowych warunkach, będzie bazą do stworzenia własnego w "IMPEL-u".

- To wszystko cygaństwo - skomentowała to jedna z pracownic. - Gdyby grali z nami uczciwie, nie robiliby nam zdjęć z okna dyrekcji. Sprzedali nas i tyle. Pakiety do toalety.

Dyrektor Puszko, wymieniony w składzie osób na piątkowe negocjacje w Krakowie, ma zaproszenie w tym samym terminie na sesję Rady Miasta, gdzie ma mówić o sytuacji szpitala, po wcześniejszym spotkaniu z Komisją Zdrowia i Opieki Społecznej.

W najbliższy poniedziałek, do marszałka do Krakowa wybierają się dwa autokary salowych i sprzątaczek. Mają przedstawić swoją sytuację organowi prowadzącemu szpital. Pytanie, czy nie za późno, bo rzeczywiście jakiś przełom już nastąpił.

- Jadą do Krakowa? - Nic o tym nie wiem - stwierdziła zaskoczona Krystyna Janisz.

Wojciech Chmura

"Dziennik Polskiki" 2006-04-21

Autor: ab