Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Plusy i minusy - Burmistrz Marian Cycoń

Treść

Dziś kolejny odcinek podsumowania kończącej się kadencji samorządowej. Zapraszamy do miasta i gminy Stary Sącz. Burmistrz Marian Cycoń PLUSY 1. Dla mnie najważniejsza jest integracja społeczna mieszkańców naszego regionu. Ona na przestrzeni tych ostatnich kilku lat stała się faktem. Odeszły w zapomnienie stare antagonizmy: miasto kontra wieś. I to mnie bardzo cieszy, to pozwala na angażowanie się we wspólne przedsięwzięcia służące wielu ludziom. Burmistrz często musi występować jako strażak gaszący w niektórych zbiorowiskach konflikty. Ostatnio załagodziłem spór sąsiedzki o kolejny mostek w Przysietnicy. Mam nadzieję, że nie rozgorzeje na nowo. 2. Dobiegająca końca przebudowa średniowiecznego Rynku i przylegających do niego uliczek to historyczna inwestycja. Ponad 10 mln zł będzie kosztować to przedsięwzięcie, 6,5 mln otrzymamy z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Taka okazja może się szybko nie trafić. Ja wiem, że prowadzone przez kilka miesięcy prace były uciążliwe dla mieszkańców, kupców i przedsiębiorców oraz dla turystów przyjeżdżających do miasta św. Kingi. Ale takie niedogodności trzeba było przeżyć. Cieszę się, że zabytkowy charakter Rynku udało się pogodzić z wymogami cywilizacji. Przy okazji uporządkowano infrastrukturę techniczną i sanitarną, sieć telekomunikacyjną i energetyczną. 3. Rozpoczęta właśnie budowa obwodnicy Starego Sącza. To jest inwestycja władz Małopolski, Zarządu Dróg Wojewódzkich. Wartość pierwszego etapu - ponad 52 mln zł. Za dwa lata ruch samochodów ciężarowych zostanie wyprowadzony z centrum miasta. Powstanie most o długości ponad 300 metrów, wiadukty nad linią kolejową, kilkukilometrowy odcinek drogi. My jako gmina mamy w tym duży udział. Na wykup gruntów i dokumentacje przeznaczyliśmy 1 mln zł. Wśród mieszkańców naszej gminy stworzyliśmy dobry klimat dla tego zadnia. MINUSY 1. Zamieszanie wokół "Targowicy". To miejsce od ponad 30 lat nie było modernizowane. W pewnym momencie plac został zamknięty. Żeby dalej rolnicy mogli tam prowadzić handel, trzeba go uporządkować. I to zostanie zrobione. 2. Nie udało się nam zagospodarować terenów rekreacyjnych w Myślcu. Tu muszę się uderzyć w piersi. Była koncepcja stworzenia Instytutu Kultury Fizycznej PWSZ, ale ostatecznie zakończyło się to fiaskiem. Co dalej z Myślcem? Mamy siedmiu oferentów, którzy przedstawiają różne propozycje. Moim zdaniem o przyszłości tego miejsca muszą zadecydować podczas wiejskiego zebrania sami mieszkańcy tej wioski. 3. Z różnych niezależnych od nas powodów nie udało się dotąd sięgnąć do Funduszu Spójności po miliony euro na uporządkowanie gospodarki wodno-kanalizacyjnej w Starym Sączu, Nowym Sączu, Nawojowej i Kamionce Wielkiej. Wierzę, że w nowej kadencji do tego przedsięwzięcia wrócimy. Stanisław Dąbrowski, (radny opozycyjny, były dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury, dyrygent Starosądeckiej Międzyszkolnej Orkiestr Dętej) PLUS Burmistrz Marian Cycoń ma liczne wizje inwestycyjne. Sztandarowy przykład to przebudowa rynku, choć niektórym starosądeczanom się ona nie podoba. Ta inwestycja bezapelacyjnie wpisuje się jako wielki plus tej kadencji burmistrza i Rady Miejskiej. Tak jak i kilka innych przedsięwzięć na drogach czy w szkołach. MINUS Rozmach Mariana Cyconia czasami doprowadzał do nie najlepszych skutków i powodował, że pewne, nawet bardzo pozytywne propozycje, wzbudzały odruchy oporu społecznego, nieuzasadnionego od strony merytorycznej, ale wynikającego ze sposobu prezentowania i wdrażania wizji. Tak też było przy przedstawianiu zasad modernizacji rynku. Najbardziej widocznym przejawem wybujałej wyobraźni burmistrza były projekty dotyczące zagospodarowania terenów w Myślcu. Zanim dokonano tam jakiegokolwiek rozeznania pod kątem Instytutu Kultury Fizycznej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej już lansowano projekt przekazania tej nieruchomości dla sądeckiej uczelni. To m.in. przyczyniło się do upadku ośrodka turystycznego prowadzonego przez Mariana Wardęgę. Jak funkcjonował, to funkcjonował, ale jednak pewien majątek tam był zgromadzony, coś się tam działo. A teraz, po tych zabiegach i decyzjach, z których nic nie wyszło, cały ten obiekt popadł w ruinę i nie ma żadnego pomysłu, co z tym fantem teraz zrobić. To jest - moim zdaniem - przykład niegospodarności na tym terenie. PLUS Jako nauczyciel i członek Komisji Oświaty Rady Miejskiej muszę obiektywnie pochwalić burmistrza i jego ludzi za dbałość o bazę oświatową. To, co mówi Marian Cycoń, że w ciągu jednej kadencji oddał do użytku trzy sale gimnastyczne: w Barcicach, Gołkowicach i Przysietnicy to jest prawda. W Barcicach budowa rozpoczęta była wcześniej, ale zakończona w roku 2005. Tym się trzeba szczycić. MINUS Ale z drugiej strony dzieje się tak, że brakuje środków a może i pomysłu na to, żeby odnowione i rozbudowane szkoły doinwestować od strony zadań merytorycznych. Czasami łatwiej jest zorganizować sesję na temat bezpieczeństwa w mieście i gminie, z której to konferencji nie wynikają żadne wnioski, a trudniej jest podjąć działania, aby dzieciom i młodzieży wypełnić wolny czas, zaproponować konkretna ofertę na terenie Starego Sącza i okolic. Tego właśnie nam brakuje w tych pięknych szkolnych obiektach. Trzeba w nie tknąć trochę więcej życia. PLUS Wielkim osiągnięciem jest to, że udało się utrzymać Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej jako imprezę o zasięgu międzynarodowym. Z pompą i zacięciem były organizowane koncerty noworoczne z udziałem Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej i gwiazd polskiej estrady, sceny operowej i operetkowej. W sierpniu zaproszono na Rynek zespół "Śląsk", zgromadzono wielką widownię. Odpowiednie zabiegi zostały tu poczynione i to są sukcesy. Takie koncerty są potrzebne. One zbliżają nasze środowisko do wielkiego artystycznego świata. MINUS Nie można jednak zapominać o kulturze, która rodzi się na naszym podwórku, o ciekawych inicjatywach. One często napotykają na przeszkody. Trudno się jest z nimi pomysłodawcom przebić. Starosądecka kultura na tle innych ośrodków ma się nie najgorzej, ale jest to rezultat działań kilku pozytywnych szaleńców, którzy się w różne wydarzenia angażują. Starosądecka "Kultura" mieści się w najgorszych obiektach. Jest mało przydatna baza, której utrzymanie kosztuje sporo. Mimo kilkukrotnych deklaracji, mimo że w projekt budżetu był wpisany remont i rozbudowa kina "Poprad" i stworzenie centrum kultury z prawdziwego zdarzenia, to jednak nic w tym kierunku w ostatnich latach nie uczyniono. To jest rzecz, którą musimy zrobić. W takim nowoczesnym ośrodku młodzież mogłaby znaleźć swój kąt do rozwijania zainteresowań, miałaby się gdzie spotkać, potańczyć, pośpiewać, zagrać. To samo mogłoby dotyczyć dorosłych. Mam nadzieję, że w najbliższych czterech latach taka placówka W Starym Sączu powstanie. Moim zdaniem Burmistrza Mariana Cyconia znam od kilkudziesięciu lat. Obserwowałem go, kiedy był naczelnikiem w Piwnicznej, potem prezydentem i wiceprezydentem Nowego Sącza, później starosądeckim burmistrzem, posłem i znowu gospodarzem miasteczka św. Kingi. On ma swój styl. Nie siedzi za biurkiem. Jeździ do Warszawy i Krakowa, negocjuje z urzędnikami. Spotyka się z mieszkańcami gminy, rozmawia z nimi ich językiem, nie patrzy na zegarek. Często wymaga od swoich pracowników dyspozycyjności wykraczającej daleko poza kodeks pracy. Bywa chaotyczny, namolny, denerwujący i apodyktyczny. Czasami porywa się z motyką na słońce, lubi zrobić coś pod publiczkę. Ale jest skuteczny, zwłaszcza jeżeli chodzi o umiejętność pozyskiwania inwestycyjnych pieniążków z tzw. źródeł zewnętrznych. Minione cztery lata to oczywiście szereg porażek, niezrealizowanych zamierzeń, marzeń ściętej głowy. Ale też jest to chyba najlepsza jego kadencja w pracy samorządowej: rynek, obwodnica, dziesiątki dróg gminnych do dalekich przysiółków i osiedli w mieście, chodniki, szkoły, sale gimnastyczne, kanalizacje i wodociągi, drewniane skrzynki z kwiatami... Jednak to przecież nie jest tylko jego zasługa. To także sukces Rady Miejskiej. Bywałem na sesjach. Dochodziło tam do ostrych polemik między rządzącą koalicją a mocną opozycją (choćby w sprawie przesunięcia interpelacji z końca obrad na początek lub kiedy przewodniczącego RM Wiesława Śledzia zastępowano przewodniczącym Jerzym Górką). Bywało, że jedni na drugich patrzyli spod oka, że obrażeni opuszczali salę obrad. Ale też ci sami radni z obu drużyn łatwo wyczuwali, gdzie kończą się interesy ich ugrupowania, ich własne ambicyjki, a zaczyna się dobro miasta i gminy. Naprawdę tak było. O czymś takim w skłóconej do granic możliwości Radzie Miasta Nowego Sącza, gdzie rajcowie Królewskiego Grodu przez cztery lata obrzucali się błotem i żyli w swoim zamkniętym dla przeciętnych Kowalskich świecie, można by jedynie pomarzyć. Piotr Gryźlak

Autor: ea