Po Kurpsiowsku
Treść
Pierwszy dzień narodowy, słowacko - kurpiowski przyniósł pierwszą festiwalową niespodziankę. Podczas prezentacji na rynku ujawnił swoje kurpiowskie korzenie zasiedziały sądeczanin, instruktor muzyki, kompozytor, kierownik dziecięcego chóru "Sokoliki" działającego przy "Sokole", Mieczysław Sokołowski. Okazuje się, że nazwisko zbiega się z miejscem pracy przypadkowo, jest wdzięcznym kamuflażem, bo pan Mieczysław to czystej wody Kurp. Zbratał się zaraz z kierownikiem grupy "Kurpie", gwarowo "Kurpsie", Jackiem Wójcikiem oraz z szefem muzycznym Witoldem Krukowskim. Ten ostatni jest mistrzem gry na akordeonie. W Nowym Sączu musiał ustąpić pola dziatwie, której akompaniuje. Nie trzeba dodawać, że pan Mieczysław znalazł wspólny język ze swoimi krajanami. A przyszło mu to łatwo, gdyż bardzo niedawno jeszcze napisał wiersz w kurpiowskiej gwarze. Gdy "Kurpsie" tańczyły i odgrywały "Weselne jercowanie", czyli buszowanie, po weselnych kątach, pod arkadami ratusza recytował: "Na Kurpsiach mojech przecudne so ziecory i poranki, na Kurpsiach mojech przepsiankne so zonecki i panianki, na Kurpsiach mojech najziankse so ji palmy ji śpsiewanie, dla Kurpsiów mojech najculse mom tnasknote ji wspomnianie".
Po "Kurpsiach" wystąpiła "Rozmarija" z Preszowa, czyli "Rozmaryn", także w programie okraszonym zabawami. Tańczyli też i śpiewali wędrując miastem na ulicy Jagiellońskiej. Echo festiwalowe rozchodzi się nie tylko po mieście ale i po świecie. Na wieczór izraelsko-żywiecki przyjechać ma ambasador Izraela w Polsce David Peleg, na armeńsko-lachowski druga sekretarz ambasady Anahit Asatryan, a na występ dzieci z Korei, ambasador koreański.
Pierwszy z cyklu koncertów o godz. 19 w hali widowiskowo-sportowej stał się jedną wielką manifestacją radości i zabawy. "Rozmarija" i "Kurpie" rozsławiają folklor na wesoło.
Wszystkie zespoły są już w komplecie w Nowym Sączu. W poniedziałek po południu dotarli Ormianie, po tygodniu podróży spod Kaukazu.
"Dziennik Polski" 2005-07-27
Autor: ab