Po meczu, przed meczem
Treść
Czwarte z rzędu spotkanie wyjazdowe czeka dzisiaj piłkarzy trzecioligowego Kolejarza. W ten sposób nadrabiane są zaległości, spowodowane marcowymi odwoływaniami meczów, a tak się złożyło, że stróżanie nie stoczyli w wyznaczonym terminie zawodów, zaplanowanych właśnie na boiskach rywali. Teraz ponoszą tego konsekwencje, przez siebie - rzecz jasna - niezawinione.
O trzech ostatnich potyczkach podopieczni trenera Bogusława Szczeciny zechcą z pewnością jak najszybciej zapomnieć. Szczególnie przykra okazała się ta ostatnia - z Wierną w Małogoszczy. Oddajmy zresztą głos szkoleniowcowi Kolejarza:
- Zwykle nie odnoszę się do pracy sędziów, w tym przypadku nie mogę jednak przejść obojętnie obok popisów pana Złotka z Gorzyc - nie ukrywa rozgoryczenia Szczecina. - Swoimi decyzjami wywołał na boisku prawdziwy horror. Wykartkował nas w sposób godny podziwu. Doskonale wiedział, którzy zawodnicy są zagrożeni pauzą i właśnie im pokazywał kartoniki. W ten sposób na meczu z Wisłą II zabraknie mi trzech graczy. Inna rzecz, że bramki, jakie straciliśmy w Małogoszczy, były wręcz kuriozalne. To naprawdę sztuka dopuścić zawodników rywali do takich sytuacji strzeleckich. Żal tych punktów, bowiem na porażkę z pewnością nie zasłużyliśmy. Ale mówi się: trudno i myśli już o kolejnym meczu. (dw)
Kartki, kontuzje...
Jeszcze kilka tygodni temu nie byłoby problemów ze wskazaniem faworyta konfrontacji rezerw Wisły z Kolejarzem. Krakowianie swój skład opierali wówczas o juniorów, wyraźnie odstając od stawki trzecioligowców, zaś stróżanie montowali zespół, złożony z graczy, mających za sobą drugo-, a nawet pierwszoligowe występy. Tymczasem w przeciągu kilkudziesięciu dni sytuacja uległa diametralnej zmianie. W drużynie Wisły pojawili się piłkarze z ekstraklasowym stażem, zaś ekipa Kolejarza udaje się pod Wawel bez pięciu zawodników z podstawowego składu. Wobec powyższego teoretycznie więcej szans na zwycięstwo przyznać należy dzisiejszym gospodarzom. Trener Bogusław Szczecina zapewnia, że umotywował właściwie swych podopiecznych, że jest przekonany, że podejmą walkę z rywalem. Na ile te nadzieje znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, przekonamy się ok. godz. 19.
Przypuszczalny skład:
Kasprzycki - Mielec, Gołąbek, Bałuszyński, Chrupałła - Ulucki, Mikrut, Kucz, Frankiewicz - Leja, Drąg. Rezerwa: Petrykowski, Cetnarowski, Kogut, Matusiak, Migacz. Kontuzje: Frohlich, Pastuszka, Łukasik. Pauza za kartki: T. Ciastoń, Kowalski, Bergier.
(dw) > OPINIA TRENERA
Nazwiska nie grają
Trener BogusŁaw Szczecina: - Nie jest wesoło. Nadal nie mogę korzystać z usług kontuzjowanych Jano Frohlicha - czeka go jeszcze trzytygodniowa przerwa w treningach oraz Macieja Pastuszki - pewnie ze dwa tygodnie nie będzie zdolny do gry. Jakby tego było mało, na skutek kartek ujrzanych w Małogoszczy, ze składu wypadli mi Tomek Ciastoń, Mateusz Kowalski oraz Adrian Bergier. Dwaj ostatni z wymienionych to młodzieżowcy, w związku z czym do Krakowa zabrać muszę juniorów Matusiaka i Migacza. Tymczasem Wisła rozgromiła w niedzielę Pogoń w Leżajsku, a w jej barwach wystąpili tej miary gracze, co Pawełek, Kaczorowski, Gołaś, Paulista, Piotr Brożek czy Dawidowski. Jest bardzo prawdopodobne, że piłkarze ci zagrają również przeciwko nam. Czy oznacza to, że stoimy na straconej pozycji? Nie sądzę. Do składu wraca Marek Gołąbek, który powinien scementować rozklekotaną defensywę, a innym zawodnikom znudziły się już te wyjazdowe porażki. Same, choćby najgłośniejsze nazwiska przeciwników nie grają. Wyszkoleniu technicznemu "wiślaków" przeciwstawimy ambicję i wolę walki. Nasze zestawienie? Nie mam wielkiego wyboru. Zastanawiam się jedynie, kto stanie między słupkami. Jeśli tylko nie powtórzy nam się arbiter, podobny do tego z meczu z Wierną, to nie powinno być źle.
Wysłuchał: (dw) > Kolejarz pod lupą
Noty swym podopiecznym za mecz z Wierną Małogoszcz wystawia trener Bogusław Szczecina.
Petrykowski 3, Kowalski 5, Bałuszyński 4, Cetnarowski 4, Drąg 4, Chrupałła 5, Mielec 6, Kucz 5, Frankiewicz 5, Ulucki 5, T. Ciastoń 0 (ukarany został czerwoną kartką), Kogut 3, Bergier 5. Wystąpił również Mikrut, ale grał zbyt krótko, by można go było oceniać.
"Dziennik Polski" 2006-04-26
Autor: ab