Poligon pod ziemią
Treść
Żołnierze-górnicy obchodzili swoje święto Bez wielkiego rozgłosu obchodzono we wtorek święto Żołnierzy-Górników, czyli wcielanych do armii niewygodnych politycznie młodych ludzi, którzy w latach 1949-59 pod pretekstem służby wojskowej kierowani byli do katorżniczej pracy w kamieniołomach oraz kopalniach uranu i węgla kamiennego. Synowie przedwojennych oficerów, czy kułaków trafiali na Śląsk. Ich rzekoma służba wojskowa w rzeczywistości w niczym jej nie przypominała, bo zamiast karabinów dostawali do ręki kilof lub łopatę i zjeżdżali pod ziemię. Wielu nie przeżyło pracy w trudnych warunkach, inni wracali do domu ciężko chorzy. - Tak naprawdę były to represje polityczne - mówi Tadeusz Giza, syn generała Józefa Gizy, który po zakończeniu wojny aż do śmierci pozostał na emigracji w Londynie. - Członkowie takich batalionów pracy wykorzystywani byli jako niewolnicza siła robocza dla ratowania planów Ministerstwa Górnictwa. Owe dziesięć lat pomiędzy 1949 i 1959 rokiem objęte były tajemnicą i działalność batalionów pracy nigdy nie była nagłaśniana przez media przez cały okres PRL. Dopiero opracowania historyczne wykonane przez resort obrony narodowej w latach 90-tych ubiegłego wieku w wyraźny sposób zmieniły sytuację i wykazały, że przymusowa praca żołnierzy-górników miała charakter represji politycznych. Z tego właśnie powodu zarząd okręgowy Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników istnieje dopiero od 15 lat. Zrzesza 240 członków z terenu byłego województwa nowosądeckiego. Gdyby organizację powołano kilkanaście lat wcześniej, liczyłaby wiele tysięcy osób. Na uroczystość w Nowym Sączu przybyło we wtorek 70 osób. Ich spotkanie rozpoczęło się od mszy w kościele św. Kazimierza, a zakończyło walnym zebraniem sprawozdawczym członków zarządu okręgowego ZRPŻ-G w restauracji "Panorama". Tam też wręczono związkowe odznaczenia. (SZEL), "Dziennik Polski" 2006-09-07
Autor: ea