Polowanie na staruszków
Treść
NOWY SĄCZ - W blokach Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu pojawili się fałszywi kominiarze, usiłujący od naiwnych zdobyć pieniądze. Obok nich grasuje firma z Oleśnicy, która podając się za pracowników spółdzielni, straszy ludzi odcięciem gazu i wymienia stare kuchenki na nowe, dużo droższe. Ich ofiarą padają przede wszystkim ludzie starsi.
Kalendarze na 2005 rok są autentyczne, czego nie da się powiedzieć o kominiarzach. Odwiedzają mieszkania w blokach na dużych nowosądeckich osiedlach.
Wybierają osoby starsze. Podczas wizyty przedstawiają się jako kominiarze świadczący usługi Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Oferują kalendarz na nowy rok z życzeniami i dają do zrozumienia, że należy się im parę złotych, bo inaczej szczęścia w domu nie będzie.
- Przebrać się w coś czarnego nie jest sztuka, a naiwnych nie brakuje. Dają po pięć, czasem dziesięć złotych - mówi Adam Łęczycki, kierownik ZAB nr 2 "Grodzkiej". - Akurat na naszym osiedlu mamy podpisaną umowę z Andrzejem Golonką i nikt więcej nie świadczy nam usług kominiarskich.
Na wizytach lewych kominiarzy się nie kończy. Większe koszty pociągnęły za sobą niespodziewane wizyty firmy z Oleśnicy.
- Metoda działania tych panów polegała na wymuszaniu zakupu kuchenek gazowych i junkersów łazienkowych - informuje kierownik Łęczycki. - Poinformowały nas o tym płacząc starsze panie z bloku przy ul. Kochanowskiego 32, które dały się naciągnąć na duże wydatki.
Monterzy z Oleśnicy przyjeżdżają z własnymi kuchenkami po około 1200 zł za sztukę. Wyszukują mieszkania ze starszymi ludźmi i podając się za monterów z "Grodzkiej" robią przegląd instalacji. Oczywiście w ich ocenie jest wadliwa, a kuchenka grozi wybuchem gazu. Odłączają starą natychmiast, montują nową, spisują umowę, rozkładają nawet zakup na raty.
- Zorientowaliśmy się, że firma bierze dwukrotnie więcej niż u nas kosztowałaby podobna kuchnia czy junkers - mówi Adam Łęczycki. - My przeprowadzamy kontrole instalacji gazowej raz do roku. Są zapowiadane na klatkach schodowych, nasi ludzie mają odpowiednie identyfikatory. O zaistniałych wypadkach powiadomiliśmy policję.
Do spółdzielni zgłosiły się do tej pory trzy poszkodowane osoby. Nie wiadomo, czy to są wszystkie ofiary ludzkiej naiwności. Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2004-11-24
Autor: kl