Porażka na inaugurację
Treść
Sandecja - Hutnik Kraków 0-1 (0-1)
Kiedy przed kamerami Regionalnej Telewizji Kablowej nowy trener Sandecji Stanisław Filas powiedział, że jego drużyna wygra z Hutnikiem 3-0, niektórzy ludzie pukali się w czoło. Teoretycznie bowiem przewidywany przez szkoleniowca wynik mógł się tylko wyśnić. I to wyłącznie najbardziej niepoprawnym spośród niepoprawnych optymistów. I rzeczywiście, sądeczanie nawet nie zbliżyli się do prognozowanego rezultatu, przegrywając z krakowianami 0-1.
Mimo to Filas okazał się realistą. Przebieg spotkania dowiódł, że wytypowane przez niego rozstrzygnięcie było - co w odniesieniu do wyniku rzeczywistego wydaje się wręcz nieprawdopodbne - całkiem realne. Wystarczyło bowiem, by sądeczanie wykorzystali choćby połowę z wypracowanych przez siebie sytuacji bramkowych, by "powieźć" rywali właśnie różnicą trzech goli. Okazji nie potrafili przełożyć jednak na zdobycze golowe, a na domiar nieszczęść fatalny błąd przytrafił się w końcówce meczu pewnemu zazwyczaj w bramce i poprawnie interweniującemu do 88 minucie Bodzionemu. Zrodziła się więc przykra - tym bardziej przykra, że całkiem niezasłużona - porażka.
Tymczasem sądeczanie rozegrali zupełnie przyzwoite spotkanie. Bywały długie okresy, kiedy rywale nie wąchali piłki, a zmiana wyniku na korzyść gospodarzy wydawała się tylko kwestią czasu. Sztuki celnego jej kierowania do siatki przeciwników wciąż niestety większość podpiecznych trenera Filasa jakoś nie może posiąść. Pora więc popracować nad skutecznością. Bo punktów tylko za grę ładną dla oka, sprawiającą kibicom przyjemność, jakoś wciąż nie chcą w lidze przyznawać. Trzeba nauczyć się strzelać bramki, aż prosi się o wyrobienie w sobie nawyku zachowania zimnej krwi w decydujących momentach. To obecnie dla piłkarzy MKS zadanie nr 1.
Straconych z Hutnikiem punktów nikt już Sandecji nie odda. Można je natomiast odrobić w innych meczach. Choćby już za tydzień ze Stalą. Tyle tylko, że w Sanoku z największą dozą prawdopodobieństwa, nie wystąpią kontuzjowani Szczepański i Świerad. A co oznacza brak tych doświadczonych graczy, z aż za dużą jaskrawością udowodnił przebieg sobotniego meczu z Hutnikiem. Ale trzeba być optymistą. To przecież dopiero początek rozgrywek. A co byłaby warta rywalizacja, gdybyśmy już teraz założyli, że sądeczanie do końca sezonu będą mieli pod górę? (dw)
Komentarz - str. II
ZDANIEM II TRENERA HUTNIKA
Dar z niebios
II trener Hutnika Kordian Wójs jako piłkarz występował w bramce Sandecji. Jego kolejny powrót do rodzinnego Nowego Sącza zwieńczony został tym razem pełnym powodzeniem. Szkoleniowiec po meczu nie ukrywał jednak, że przez 90 minut drżał o losy swej obecnej drużyny.
- Mniej więcej na kwadrans przed końcem zacząłem marzyć o dowiezieniu remisu - przyznał Wójs. - Bramkę zdobytą przez Wasilewskiego przyjęliśmy na ławce jako dar z niebios. Przy golu zawinił Staszek Bodziony, z którym stawiałem pierwsze kroki na boisku. Było mi go serdecznie żal. Zauważyłem, że przy podobnie łatwych strzałach, doświadczony bramkarz, a takim jest przecież Staszek, już myśli, do kogo zagrać piłkę. Często to rozkojarzenie kończy się tym, że futbolówka ląduje w siatce. Doświadczył tego w sobotę Bodziony.
Wychowanek Sandecji zapewnił, że śledzi losy klubu, w którym się wychował, nie ukrywając, że niepokoi go panujący w nim pewien rozgardiasz.
- Wieści o kłopotach organizacyjnych MKS dotarły do Krakowa - mówił trener. - Bo trzeba wiedzieć, że i pod Wawelem Sandecja ma wielu zwolenników. Ze swego doświadczenia wiem, że nie z takich problemów wychodziła ona obronną ręką. Zespołowi potrzebne są jednak sukcesy. Mecz z nami ma już na szczęście "z głowy". W każdym następnym spotkaniu z całego serca i z czystym sumieniem mogę więc jej życzyć samych zwycięstw. To niedopuszczalne, by klub z takimi osiągnięciami, który wychował tylu świetnych piłkarzy, wlókł się w ogonie trzecioligowej tabeli.
Święte słowa. Tyle tylko, że za najchlubniejszą nawet przeszłość, w piłce nożnej zwycięzców się nie kreuje. Potrzebny jest jeszcze taki drobiazg, jak strzelanie bramek.
(dw)
Warto wiedzieć
Sandecja pod lupą
Noty dla zawodników Sandecji za mecz z Hutnikiem Kraków (w skali 1-10)
Bodziony 4, Damasiewicz 5, Szufryn 5, Kandyfer 5, Rusin 5, Gryźlak 5, A. Ciastoń 6, Szczepański 6, Florian 4, Zachariasz 4, Nowak 4, Polański 4. Wystąpili ponadto Zalewski, Świerad i Hajduk, grali jednak zbyt krótko, by zasłużyć na ocenę.
"Dziennik Polski" 2006-08-07
Autor: ea