Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Pos. K. Ciecióra: Polska nie podjęła żadnej aktywności w celu odtworzenia skutecznej mniejszości blokującej umowę UE-Mercosur

Treść

W 2019 roku Polska – wspólnie z Francją, Belgią, Irlandią, Holandią oraz państwami Grupy Wyszehradzkiej – jasno ogłosiła brak poparcia dla niekorzystnej umowy Unii Europejskiej z Mercosurem. Temat był zablokowany do 2024 r., kiedy Ursula von der Leyen ogłosiła zamiar podpisania dokumentu. Można to było powstrzymać, natomiast Polska nie podjęła żadnej aktywności, aby odtworzyć dawną mniejszość blokującą. Te państwa – widząc, co się dzieje – skupiły się na obronie swoich interesów – powiedział poseł Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości, b. wiceminister rolnictwa, a audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Umowa zawarta między Unią Europejską a państwami Mercosuru była negocjowana przez ponad 25 lat. W ostatnich miesiącach trwały intensywne prace Komisji Europejskiej nad wdrożeniem w życie dokumentu. Przedstawiciele części unijnych krajów próbowali stworzyć z kolei mniejszość blokującą, która mogłaby powstrzymać zapisy szkodliwe dla europejskiego rolnictwa.

– Umowa co jakiś czas wracała na agendę unijną, ale najczęściej udawało się ją zablokować. Ostatni taki moment był w 2019 r., kiedy zakończono formalne negocjacje ze stroną krajów Mercosuru i wyłożono na stół, co wynegocjowano. (…) Gdy okazało się, że założenia są niekorzystne dla rolników, wtedy Polska – wspólnie z Francją, Belgią, Irlandią, Holandią oraz państwami Grupy Wyszehradzkiej – jasno powiedziała, że nie popiera niekorzystnej umowy. (…) Temat był zablokowany do 2024 r., kiedy Ursula von der Leyen ogłosiła zamiar podpisania dokumentu. Nawet wtedy można to było powstrzymać, natomiast Polska (…) nie podjęła żadnej aktywności, aby odtworzyć mniejszość blokującą z 2019 roku. Te państwa – widząc, co się dzieje – skupiły się na obronie swoich interesów – powiedział poseł Krzysztof Ciecióra.

Były wiceminister rolnictwa zwrócił uwagę na to, że skutki wdrożonej umowy „nie wszyscy odczują w tym samym momencie. Różne grupy interesów rolników czy konsumentów będą obarczane skutkami w odpowiednim dla siebie czasie”.

– W pierwszej kolejności bardzo zagrożony jest nasz sektor wołowiny. Jest zgoda na import 99 tys. ton tego produktu w klasie premium, w której Polska jest wyspecjalizowana. Okazuje się, że będziemy mieli konkurencję na poziomie prawie 30 proc. naszej produkcji w tym segmencie. To olbrzymia konkurencja. (…) Zagrożeni są także konsumenci. Z krajów Mercosuru będzie wpływać etanol, drób czy szereg innych produktów. Ich krajów pochodzenia nie będzie tak łatwo sklasyfikować, ponieważ będą to produkty przetwarzane – zauważył polityk.

Umowa została podzielona na część handlową i polityczną. Według posła Krzysztofa Ciecióry jest to „złamanie zasad, które Unia Europejska dotychczas rzekomo stosowała. To jest w interesie strony niemieckiej. Oni są jedynym krajem, który liczy na zyski w wyniku umowy”.

– Nawet Parlament Europejski został wyłączony z okna decyzyjnego, z możliwości zabrania głosu na temat tej umowy. Zrobiła to prezydencja cypryjska na początku stycznia 2026 roku. To wywołało ogromny wstrząs. Dotychczas KE nie podejmowała aż tak radykalnie antydemokratycznych działań. Zawsze próbowano decyzje ubierać we wkład demokratyczny. Natomiast tu jednoznacznie próbuje się wyeliminować głos jedynego organu w UE, który jest wybierany głosem wyborców – zaznaczył gość Radia Maryja.

– Polski rząd wiedział, że to pójdzie w takim kierunku, co dodatkowo go dyskwalifikuje. Od roku nic z tym nie zrobiono, pomimo że Polska też miała prezydencję w UE i można było wtedy obrócić wiele z tych działań na korzyść Polski – dodał.

Cała rozmowa z posłem Krzysztofem Cieciórą dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl


źródło: radiomaryja.pl, 21 stycznia 2026

Autor: dj