Potwierdzili aspiracje
Treść
Okocimski Brzesko - Kolejarz Stróże 1-2
Wygrywając na trudnym terenie w Brzesku, futbolowa drużyna ze Stróż potwierdziła, że wielokrotnie powtarzane przez działaczy, trenerów i samych piłkarzy deklaracje o gotowości włączenia się do walki o druga ligę, nie były wyłącznie forma tzw. chciejstwa. Kolejarz, którego skład opiera się głównie o piłkarzy doświadczonych, lecz wciąż nie do końca spełnionych, zatem głodnych sukcesów, rozpoczął rundę od zainkasowania trzech punktów, mogących w ostatecznym rozrachunku okazać się przysłowiowym języczkiem u wagi.
Dojrzałość - oto czym zaimponowali w Brzesku podopieczni trenera Janusza Pawlika. Niejedna drużyna, dość szybko tracąc na boisku rywala gola, opuściłaby gardę, pozwalając nadal się punktować. Kolejarz - przeciwnie: przetrzymał napór gospodarzy, by jeszcze przed przerwą odrobić straty, szukając po zmianie stron szansy na "przyklepanie" pełnego sukcesu. Takowa sposobność nadarzyła się w końcówce. Skwapliwie skorzystał z niej młodszy z braci Bastów, biorąc w ten sposób niejaki odwet za przedwczesne usunięcie z placu gry krewniaka - Dawida.
Oczywiście, że przy innym splocie okoliczności, zwycięzcą spotkania mógłby być równie dobrze Okocimski. Stare porzekadło mówi jednak, że szczęście sprzyja lepszym. I pozostańmy przy tym, sposobiąc się do niedzielnej potyczki Kolejarza. Zagra on z Hetmanem przed własną publicznością. A jeśli poczynać sobie będzie tak, jak przedwczoraj w Brzesku, o wynik tej konfrontacji można być spokojnym.
(DW)
To jeszcze nie to
- Zainkasowane w Brzesku punkty oczywiście cieszą, co nie oznacza, że w poczynaniach moich podopiecznych nie dostrzegam braków. To jeszcze nie to, na co nas naprawdę stać. Wciąż szwankuje kilka elementów piłkarskiego rzemiosła. Są one na szczęście do wyeliminowania w trakcie rozgrywek. W pierwszych 25 minutach spotkania z Okocimskim daliśmy sobie narzucić styl gry przeciwnika, powstała dziura w środkowej linii, co skutkowało bramką straconą po strzale Polichta, przed którym zresztą przestrzegałem chłopaków. Za sprawą Bogdana Petrovicia potrafili na szczęście doprowadzić do wyrównania, by po zmianie stron prezentować się już znacznie korzystniej. Przez ostatnie 25 minut graliśmy w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce pokazanej Dawidowi Baście, mimo to udało się nam sięgnąć po komplet punktów. Ten dający nam zwycięstwo gol to w równej mierze zasługa Mateusza Kowalskiego, Arka Bałuszyńskiego oraz finalizującego sprawę Adriana Basty. Dobry początek został więc zrobiony. A ja utwierdziłem się w przekonaniu, że stać nas na drugą ligę.
WYSŁUCHAŁ: (DW), "Dziennik Polski" 2007-03-26
Ocenia trener Janusz Pawlik:
Pyskaty 6, A. Basta 6, Berliński 6, Frohlich 7, Walęciak 6, D. Basta 0, Bałuszyński 6, Kowalski 6, Trela 6, Petrović 7, Chlipała 6. Wystąpili również Bergier, Znamirowski i Łukasik, grali jednak za krótko, by zasłużyć na notę.
Autor: ea