Powinniśmy wygrać...
Treść
Koszykówka - III liga
STS Wikar Nowy Sącz - Limblach Limanowa 82-86 (17-16, 20-23, 17-21, 17-11)
Sędziowali; Tadeusz Zimowski i Maciej Jacher. Widzów: 300.
STS: Ruchała 16, Berowski 8 (1x3), Wańczyk 24 (4x3), Gargula 19 (1x3), Kuźma 14, Fałowski
Limblach: Boroński 10, Włodarczyk 2, Bubuła 4, Klocek 16 (2x3), Półtorak 36 (2x3), Wojtas 7, Surma 11 (1x3).
Był to chyba najlepszy mecz w wydaniu sądeczan. Od początku duże tempo, wiele rzutów i zbiórek na tablicach.
Już pierwsza kwarta pokazała, że zdecydowany faworyt tego meczu, Limblach, będzie miał spory kłopot. Limanowianie nie mieli lekarstwa na szybkie ataki Garguli i Wańczyka, którzy rzucali niemal z każdej pozycji. Zabrakło, niestety, nieco szczęścia i boiskowego wyrachowania, by wygrać. Pod koniec spotkania prowadzili goście 71-68, jednak "trójka" Łukasza Wańczyka przyniosła remis i dogrywkę.
- Nasza porażka to błąd w sztuce - mówi trener STS Wikar Nowy Sącz Łukasz Sommer. - Ten mecz powinniśmy wygrać. Kiedy za pięć fauli z boiska zeszli najlepsi zawodnicy, nic nie stało na przeszkodzie, by ograć faworyta. Jednak stało się inaczej. W dogrywce w naszej drużynie nie było już Garguli, który jest naszym rozgrywającym. Zabrakło Berowskiego i mecz przegraliśmy. Szkoda, bo mogło być naprawdę miło.
Kibice, którzy wypełnili salę po brzegi, gorąco podziękowali drużynie za grę.
(JEC)
"Dziennik Polski" 2005-01-25
Autor: ab