Powrót do równowagi
Treść
Stal Stalowa Wola - Kolejarz Stróże 2-0 (1-0)
1-0 Iwanicki 35, 2-0 Iwanicki 73.
Sędziował Tomasz Ruciński z Siedlec. Żółte kartki: Ożóg, Sierżęga, Gęśla, Pająk, Sałek - Gołąbek, Chrupałła, Kucz, Kowalski. Czerwona kartka - Gęśla (74, po drugiej żółtej). Widzów 800.
Stal: Wietecha - Kasiak, Drabik, Maciorowski, Pająk (75 Sałek) - Iwanicki, Kusiak, Sierżęga, Ożóg - Stręciwilk (86 Telka), Gęśla.
Kolejarz: Petrykowski - Pastuszka, Frohlich (20 Kowalski), Gołąbek, Chrupałła (46 Mielec) - Bergier (65 Drąg), Bałuszyński, Kucz, Ciastoń, Frankiewicz - Kogut (46 Mikrut).
Piłkarze Stali Stalowa Wola po słabym początku rozgrywek powoli odzyskują równowagę. Z Kolejarzem zagrali dobrze i zasłużenie pokonali beniaminka, który wiosną wzmocnił skład i nie będzie w lidze chłopcem do bicia. Mecz zaczął się z półgodzinnym opóźnieniem, bowiem sędziowie, zamiast do Stalowej Woli, wybrali się na wycieczkę do Lublina, gdzie już jednak byli inni rozjemcy. Tam dopiero Tomasz Ruciński i jego pomocnicy dowiedzieli się, że mają sędziować mecz Stali z Kolejarzem. W przypadku gospodarzy to już drugie takie kuriozum w ciągu kilku dni. Zaiste trudno pojąć, jak może dochodzić do takich sytuacji.
Kolejarz przyjechał do Stalowej Woli opromieniony wygranymi nad mocnymi ekipami Górnika Wieliczka oraz Motoru Lublin i do przerwy potwierdził, że nie były to zwycięstwa przypadkowe. Dobrze zorganizowani w środku pola goście w początkowych minutach mocno dali się we znaki stalowcom. Już w 8 min, po koronkowej akcji, w doskonałej sytuacji znalazł się doświadczony Adam Kucz, który był sam przed Wietechą i próbował go lobować, ale piłkę z linii bramkowej wybił głową Andrzej Kasiak.
Sytuacja ta zmobilizowała gospodarzy do większej aktywności, od tego momentu nie było dla nich straconych piłek. W środku pola harowali w pocie czoła Kusiak i Sierżęga, a po bokach nie chcieli być gorsi Ożóg i Iwanicki. Należy dodać, że w Stali nie mogli zagrać kontuzjowani Wieprzęć, Krawiec i Quaye, dlatego ławka rezerwowych gospodarzy była w tym meczu więcej niż skromna.
W 17 min powinno być 1-0 dla miejscowych. Ruchliwy Kamil Gęśla wykorzystał moment zawahania stoperów Kolejarza i wszedł odważnie w pole karne. Jego mało precyzyjny strzał obronił nogami Petrykowski, zaś dobitka Iwanickiego była bardzo niecelna. Trzy minuty później goście stracili jednego ze swoich najlepszych graczy - Jano Frohlicha, który z powodu kontuzji musiał opuścić boisko; jego miejsce zajął Kowalski. Sytuacja ta wybiła gości najwyraźniej z uderzenia, bowiem od tej pory ich gra siadła. Wykorzystali to gospodarze. Niebawem nie po raz pierwszy z bardzo dobrej strony pokazał się Tomasz Pająk. Po jego ostrym dośrodkowaniu w pole karne Iwanicki zgrał piłkę głową na 6 metr do Kusiaka, ale pomocnik Stali strzelił za słabo i Petrykowski mógł głębiej odetchnąć. Okazało się, że z Kusiakiem w składzie Stal to nie ten sam zagubiony z meczu z Wieliczką zespół, tylko walczący kolektyw jedenastu zawodników. Z minuty na minutę akcje Stali nabierały rozmachu i gol był kwestą czasu. Padł w 35 min po uderzeniu nie do obrony Janusza Iwanickiego.
Po przerwie trener Kolejarza Bogusław Szczecina postawił wszystko na jedną kartę, wprowadzając na boisko Mielca za Chrupałłę, a mało przekonującego w przodzie Koguta zastąpił Mikrut. Goście od tej pory grali tylko trójką obrońców i odważnie zaatakowali. Przez 20 minut pod bramką Wietechy było gorąco. Najlepszą okazję do wyrównania Kolejarz zaprzepaścił w 53 min. Ostrzeliwanie bramki Stali rozpoczął Frankiewicz, którego uderzenie odbił nogami przed siebie Wietecha, zaś dobitka Mikruta została zablokowana.
Zepchnięci do obrony gospodarze wyprowadzali groźne kontry i gdyby Gęśla oraz Stręciwilk mieli więcej pary w nogach, to podwyższyliby rezultat. Niestety, uderzali za słabo. Na szczęście Stal miała w swoich szeregach gracza, który potrafi zdobywać bramki. Po najładniejszej akcji meczu drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Iwanicki.
Gdy stalowcy skończyli się cieszyć po kolejnej bramce, w głównej roli wystąpił bardzo drobiazgowy w tym meczu arbiter, który szastał kartkami na prawo i lewo. Za próbę przerwania rozpoczęcia gry przez gości od środka wyrzucił z boiska po drugiej żółtej kartce Gęślę, ale nie mogło to wpłynąć już znacząco na przebieg meczu. Spokojnie grający gospodarze cofnęli się na własną połowę. Kolejarz miał teraz optyczną przewagę, ale nie stwarzał klarownych sytuacji bramkowych. Tuż przed końcem meczu z dobrej strony pokazał się Sierżęga, który popisał się dynamicznym rajdem prawą stroną, ale jego dośrodkowanie w ostatniej chwili wybił na róg Marek Gołąbek.
Wygraną z Kolejarzem Stal potwierdziła, że nie zamierza rezygnować z walki o II ligę. Gra zespołu pozostawia na pewno jeszcze sporo do życzenia, ale podobnie jak jesienią zespół pokazał charakter i serce do gry.
Tekst i fot. JANUSZ SŁUPEK
JAK PADŁY BRAMKI
1-0 Pająk spod końcowej linii ostro dośrodkował w pole karne. W piłkę nie trafił czysto głową Gęśla, ale na miejscu był zamykający akcję Iwanicki, który pięknie złożył się do strzału z woleja i nie dał szans Petrykowskiemu.
2-0 Stręciwilk w okolicy narożnika pola karnego podał piłkę na obieg do Sierżęgi. Pomocnik Stali podciągnął do linii końcowej i dośrodkował wprost na głowę do Iwanickiego, który mocno strzelił tuż przy słupku i wyciągnięty jak struna bramkarz Kolejarza nie sięgnął futbolówki. (JAS)
ZDANIEM TRENERÓW
Sławomir Adamus, Stal:
- W naszej grze było na pewno jeszcze sporo niedokładności, ale postęp jest widoczny gołym okiem. Z gry zespołu jestem w miarę zadowolony i może to zwycięstwo utwierdzi zawodników w przekonaniu, że jeszcze nie wszystko stracone. Jeśli chodzi o drugą żółtą kartę dla Gęśli, to nie mam do niego większych pretensji. Na pewno chciał dobrze, ale zahaczył o nogę przeciwnika i ten efektownie upadł. Inna sprawa, to czy sędzia musiał go za to karać kolejnym kartonikiem... Już się przyzwyczaiłem, że praktycznie w każdym meczu jesteśmy "kartkowani" bez umiaru, ale musimy sobie z tym radzić. Martwi mnie trochę szczupła kadra, bowiem kilku graczy jest kontuzjowanych, a w środę dodatkowo z rezerwami Wisły zagramy bez pauzującego za kartki Sierżęgi, jednak nie zamierzamy załamywać rąk i będziemy walczyć.
Bogusław Szczecina, Kolejarz:
- Mecz przegraliśmy zasłużenie, ale uważam, że Stal z taką grą jak dziś nie ma co liczyć na awans. Zabrakło nam w tym meczu zdrowia, bowiem słabiej zagrał cały blok obronny, nawet jeszcze gdy grał Frohlich. W tygodniu zagraliśmy dwa ciężkie mecze z Górnikiem i Motorem, gdzie moi zawodnicy dali z siebie wszystko i zabrakło im wyraźnie świeżości. Naszym celem jest utrzymanie w lidze. Zimą przyszło do zespołu sporo nowych graczy i na pewno potrzeba nam czasu, aby to się do końca zazębiło. Liga jest bardzo wyrównana i praktycznie każdy może wygrać z każdym. Teraz jedziemy do Rzeszowa na trudny mecz ze Stalą. Może po świętach moi piłkarze bardziej się zmobilizują i powalczymy tam o bardziej korzystny wynik. (JAS)
Stal powinna awansować
Krzysztof Petrykowski, bramkarz Kolejarza i były gracz Tłoków Gorzyce
- Był Pan jedną z jaśniejszych postaci w Kolejarzu, jednak nie udało się uchronić drużyny przed porażką...
- Co z tego, że udało mi się obronić w kilku groźnych sytuacjach, skoro przegraliśmy mecz? To dla mnie żadna satysfakcja - stwierdził Krzysztof Petrykowski. - Przy obu bramkach trudno było cokolwiek zrobić, bo Iwanicki strzelał z bliska, mocno i precyzyjnie. Mówi się - trudno, choć na pewno szkoda straconych punktów. Gospodarze byli po prostu lepsi i trzeba się z tym pogodzić.
- Wasz trener uznał po meczu, że Stal jest gorsza od Motoru czy Górnika Wieliczka. Co Pan o tym sądzi?
- Ja osobiście uważam Stal za dobry, walczący zespół, który powinien awansować do II ligi. Chociaż Motor czy Górnik też prezentują niezłą piłkę. A my w tym sezonie mamy za zadanie zająć jak najwyższe miejsce i na tym się przede wszystkim skupiamy.
- W poprzednim sezonie bronił Pan w Tłokach, które teraz muszą bronić się przed spadkiem z III ligi...
- Wierzę, że Tłoki się utrzymają. W Gorzycach ambicji chłopakom nigdy nie brakowało i oby im się udało ten cel osiągnąć.
Tekst (JAS)
"Dziennik Polski" 2006-04-18
Autor: ab