Powrót posła
Treść
Kazimierz Sas wraca na stanowisko dyrektora "elektryka". Na prezydenta miasta może wystartuje. Wiceprezydentura teraz, to plotki
Od 19 października sądecki poseł SLD Kazimierz Sas wraca na stanowisko, z którego był urlopowany na trzy kadencje. Będzie znowu dyrektorem Zespołu Szkół Elektryczno-Mechanicznych w Nowym Sączu, a kierujący tą szkołą Piotr Lasko zostanie jego zastępcą.
Równocześnie poseł zaprzeczył pogłoskom, jakoby szykował się już na fotel wiceprezydenta w obecnej kadencji. Plotki takie wyśmiał prezydent Józef Antoni Wiktor, który, jak na razie, nie ma zamiaru pozbyć się któregoś ze swoich dwóch zastępców. Trzeciego wiceprezydenta nie dopuszcza ustawa. - Wracam do mojej ukochanej szkoły na stanowisko, z którego dwanaście lat temu jako poseł zostałem urlopowany - powiedział nam wczoraj Kazimierz Sas. - Przez cały czas utrzymywałem bliski kontakt ze szkołą, przede wszystkim emocjonalny, ale i koleżeński. Co poniedziałek miałem tam zajęcia z mojego przedmiotu zawodowego, czyli elektrotechniki.
Wczoraj w tej sprawie dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Waldemar Olszyński rozmawiał z obecnym szefem "elektryka" Piotrem Lasko. Ten ostatni nie chciał się wypowiadać na temat.
- Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest prosta. Kazimierz Sas wraca, zgodnie z ustawą, na zajmowane wcześniej stanowisko w szkole - wyjaśniał nam wczoraj dyrektor Olszyński. - Piotr Lasko przez cały czas pełnił obowiązki dyrektora. Nie organizowaliśmy tam konkursu, licząc się z taką właśnie ewentualnością, jaka zaistniała obecnie. W Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych pracuje obecnie trzech wicedyrektorów. Piotr Lasko będzie czwartym. Prawo dopuszcza taką decyzję organu prowadzącego. Nie chcemy nikomu zmieniać przydziału czynności i angażu.
Swoją determinacją powrotu do szkoły poseł Sas ucina plotki o tym, jakoby szykował się obecnie na wiceprezydenta, co dawałoby mu pozycję startową do przyszłorocznych wyborów na głównego gospodarza miasta.
- Oświadczam, że nikt ze mną na temat wiceprezydentury nie rozmawiał - twierdzi poseł. - Jestem w bliskich kontaktach z prezydentem Wiktorem, jest między nami, choć może nie do końca, ale jednak więź koleżeńska. Takie pomysły, że teraz w ratuszu ugruntowałbym sobie pozycję pod wybory, są może sensowne, ale to jedynie spekulacje.
Zofia Pieczkowska powiedziała nam wczoraj pod nieobecność Józefa Antoniego Wiktora, który przebywał w Krakowie, że informując ją o tych plotkach wyśmiał je.
Co do kandydowania na miejsce Wiktora w przyszłym roku, poseł Sas zadeklarował, że może wystartować, choć uzależnia to od jakiegoś choćby prowizorycznego zszycia w jedno ludzi lewicy, a po drugie, od ich poparcia. Innymi słowy, nie chciałby drugi raz przegrać. (WCH)
"Dziennik Polski" 2005-10-13
Autor: ab