Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Powróz i szal

Treść

Spektaklem baletowym rozpoczął Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Sączu dwutygodniowe święto teatru. Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie przywiózł wysmakowane artystycznie widowisko, osnute na romansie rosyjskiego poety Sergiusza Jesienina i amerykańskiej tancerki Isadory Duncan.

Szef artystyczny festiwalu Janusz Michalik podkreślił, witając pełną salę widzów, że festiwal ma już swoje ugruntowane miejsce na krajowej mapie podobnych wydarzeń artystycznych, przyciąga bez specjalnego namawiania najlepsze teatry z kraju i najznakomitszych aktorów. Ma też swoją publiczność, wychowaną przez osiem lat istnienia imprezy. Pozwala więc, to już w domyśle, urozmaicać repertuar, proponować rzeczy ambitne, niekonwencjonalne. Na pewno do takich należy balet. Wiadomo, że w warunkach naturalnych, u siebie, warszawscy tancerze mają więcej miejsca, a co za tym idzie - i rozmachu. Ale na scenie MOK było wystarczająco dużo przestrzeni na pokazanie intymności tego niezwykłego w historii romansu, napięcia emocjonalnego między bohaterami i ich uczuciowych perypetii, prowadzących do tragicznego finału.

Dwuczęściowy balet ma fabułę. Opowiada o tym, jak to rosyjski poeta, Sergiusz Jesienin, chłopak z ludu, typ niezwykłego w dziejach literatury wrażliwca, zakochuje się bez pamięci w skandalizującej na owe czasy tancerce amerykańskiej podczas jej pobytu w Rosji. Szalona Isadora, ignorująca konwencje, tańcząca boso, w obcisłych trykotach, wyzywająca erotycznie, poraża namiętnością rosyjską mimozę. I nie bez wzajemności. Tancerka zdaje sobie jednak sprawę, bardziej niż on, z egzotyki związku. Uczucie Jesienina jest dla niej potwierdzeniem, że choć już niemłoda, robi jeszcze na mężczyznach wrażenie. Na dłuższą metę związek był nie do utrzymania, młody poeta zdał sobie sprawę, że dzieli ich beznadziejna odległość kulturowa oraz dystans społeczny. Poeta zaciska sobie pętlę na szyi i umiera samobójczo. Kilka lat później ginie Isadora, kiedy jej długi szal, owijający szyję, wplątuje się w koło jadącego samochodu.

O tym wszystkim próbuje opowiedzieć czwórka aktorów tworząca dwie romansujące pary w zawiłym splocie powiązań. Najpiękniejsze sceny spektaklu są afabularne w pierwszej części. Prezentują uniesienia miłosne i szarpaninę uczuć. Niezwykle plastyczna jest końcowa etiuda z szalem. Para Elwira Piorun i Sławomir Woźniak, gra i tańczy urzekająco. Widowisko oglądaliśmy cztery lata po warszawskiej premierze. (WCH)

"Dziennik Polski" 2005-10-04

Autor: ab