Pozytywne skojarzenia
Treść
Rozmowa z Bogdanem Krokiem, dyrektorem Centrum Kultury i Promocji Gminy w Bobowej
- "Oj, żeby nie ta koronka klockowa, to by nikt nie wiedział, gdzie nasza Bobowa" - to hasło przyświeca każdemu kolejnemu festiwalowi i chyba nie ma w nim przesady?
- Rzeczywiście, dzięki koronce z Bobową wiążą się pozytywne skojarzenia, a to obecnie duża wartość. To rodzaj symbolu, znaku firmowego przypisanego miejscu. Teraz miłośnicy sportu na swój sposób modyfikują owo hasło, które w ich wykonaniu brzmi następująco - gdyby nie koronka klockowa i piłka siatkowa, to by nikt nie wiedział, gdzie nasza Bobowa. Mamy trzecioligowy zespół siatkarzy, z którego wszyscy tutaj są bardzo dumni.
- W ubiegłym roku podczas festiwalu przez stoiska z koronkami przewinęło się ponad dwa i pół tysiąca zwiedzających. Jakiej frekwencji spodziewacie się w tej edycji?
- Na pewno nie będzie mniejsza. Cieszy fakt, że z tej okazji odwiedzają nas miłośnicy rękodzieła z całego kraju, ale dumą napawa też to, iż impreza cieszy się coraz większym zainteresowaniem samych bobowian. Każdy nauczyciel za punkt honoru uznaje przyprowadzenie tutaj swojej klasy, ale przychodzą też po prostu sami mieszkańcy gminy. Zainteresowanie mediów kolejnymi festiwalami utwierdziło ich w przekonaniu, że Bobowa poprzez swoją koronkę stała się częścią światowego dziedzictwa kultury.
- Co roku na festiwalowe imprezy zapraszani są rękodzielnicy z wielu krajów Europy. Jak oceniają bobowską koronkę? Czy próbują przeszczepić na swój grunt jakieś doświadczenia wyniesione z kontaktów z miejscowymi koronczarkami?
- Oczywiście. Nasi goście chętnie uczą się wszystkiego, co w przyszłości może wzbogacić ich prace. Korzystają z niektórych wzorów specyficznych dla bobowskiej koronki i próbują godzić je z tymi elementami, które są charakterystyczne dla ich regionu.
- Czy tegoroczny festiwal będzie się czymś różnił od poprzednich?
- Jakichś wielkich fajerwerków nie przewidujemy. Impreza ma stały program, który sprawdził się w dotychczasowych edycjach. Stały, to oczywiście nie oznacza nudny. Choć tegoroczny, VII Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej zacznie się dopiero jutro, to już dziś mogę zdradzić, że w przyszłym roku planujemy wprowadzić do programu nieco więcej egzotyki. Mamy już zapewnienie, że ze swoimi pracami przyjadą do nas koronczarki z Włoch, Portugalii i Cypru. Chęć uczestniczenia w imprezie zgłosili też goście z Południowej Afryki i Indii. Mamy również nadzieję gościć koronczarki z obwodu kaliningradzkiego. Tej wizyty jesteśmy szczególnie ciekawi, bo tamtejsze rękodzieło pozostaje dla nas wielką niewiadomą.
"Dziennik Polski" 2006.10.03
Autor: ea