Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prawdziwa ciuchcia

Treść

Na trasie z Nowego Sącza do Stróż i do Starego Sącza, w sobotę przybywający m.in. na Imieniny Starego Sącza mieli przyjemność odbyć kurs pociągiem retro z prawdziwą ciuchcią, opalaną węglem w piecu przy 500 stopniach celsjusza. Kursy zostały zorganizowane w 130. rocznicę linii kolejowej Tarnów - Leluchów.

Parowóz z 1943r., wagony z drewna, "jakby pokoje mieszkalne pokryte boazerją" - spontanicznie oceniła w środku wizualnie wagon pani w różowej sukni jadąca tym kursem, czarny dym z komina, mundury i czapki kolejarskie z czasów cesarza Franciszka Józefa, no i atmosfera pikniku na stacjach - tak wyglądał sobotni przejazd pociągu retro, który wyruszył o godz. 9.30 ze stacji Nowy Sącz i stawał po drodze w Kamionce Wielkiej, Ptaszkowej, Grybowie i Stróżach. W retro wagonach na twardych ławach rozsiedli się liczni goście, prezesi spółek PKP, kolejarska brać, i zwykli pasażerowie, całymi rodzinami. Pociąg jechał wolniutko, otwarte okna okupowała dzieciarnia zachwycona przygodą. Na pola przy torach wylegli mieszkańcy mijanych miejscowości, wszyscy machali do siebie życzliwie.

Sygnał do odjazdu ze stacji w Nowym Sączu przy dźwiękach orkiestry dętej z Ptaszkowej dała wiceprezydent Zofia Pieczkowska. Orkiestrę wybrano nieprzypadkowo. W jej składzie są muzycy z byłej orkiestry ZNTK, po której zostały tylko instrumenty i mundury. Sentymentalny nastrój udzielał się tym, którzy kiedyś, za dawnych lat, jeździli parowymi pociągami. Władysław Jagoda, dyżurny ruchu z Szaflar, przyjechał z ciekawości i właśnie z takiego sentymentu. Wziął ze sobą rogatywkę kolejarską ze złotym orłem w koronie. - Już takich nie robią teraz - powiedział z westchnieniem. Rano z kolegami-kolejarzami wziął udział w uroczystościach w sądeckim kościele kolejowym. Podczas porannej mszy został poświecony sztandar NSZZ "Solidarność" Zakładu Linii Kolejowych w Nowym Sączu.

Parowóz poprowadził maszynista Stefan Ceklarz z pomocnikiem Andrzejem Trutym. Kierownictwo pociągu celebrowali w stylowych czapkach Maciej Urban i Henryk Kogut. Na pierwszym przystanku w Kamionce Wielkiej, odszukali się w tłumie maszyniści seniorzy: Tadeusz Kwarta (81 lat i 35 lat pracy na kolei), Jan Klocek (83 lata i przepracowanych 48 lat na parowozach i lokomotywach spalinowych) oraz Józef Lebda, liczący sobie 86 lat z podobnym stażem. Wysypującym się tłumno z pociągu przygrywał w Kamionce zespół "Skalnik" Haliny Siedlarz. Przybyło na stację bardzo dużo miejscowych. Wśród nich Maria Owsianka, która zabranym dzieciakom recytowała na głos "Lokomotywę" Tuwima.

- Jak ten dym wspaniale pachnie! - zachwycały się dwie młode turystki. W wagonach oglądano z zaciekawieniem ręczne hamulce, archaiczny wystrój toalet, próbowano otwierać i zamykać drzwi prowadzące na długie stopnie, umocowane w najstarszych wagonach składu wzdłuż całej długości. Konduktorzy wchodzili na nie z gracją, maszyniści wyraźnie zadowoleni z tego, co robią, odgwizdywali przeciągle odjazd i pociąg ruszał dalej.

Ptaszkowa przyjęła pasażerów ciastami, chlebem ze smalcem i ogórkami kiszonymi, po których nawet woda nie została. Ucztę przygotowały panie z Koła Gospodyń Wiejskich pod wodzą Marii Karolskiej. Czasu tu było sporo. Wykonano zbiorowe zdjęcie pod budynkiem stacyjnym. Lizak do odjazdu podniósł sołtys Marian Kruczek.

W Grybowie wypiekami z miejscowej piekarni częstował i gości witał burmistrz Wojciech Ślusarczyk. Wszyscy ostrzyli sobie zęby na Stróże, miejscowość kolejarskiego senatora Stanisława Koguta. Tymczasem organizatorzy powitania mocno się pogubili, poumawiali zespół "Kowalnia" na późniejszą porę. Tłumek więc błąkał się po Stróżach trochę zdezorientowany. W ostatnich minutach śpiewacy i tancerze nadrobili. Pociąg ruszył z powrotem przy dźwiękach dziarskiej muzyki.

Po południu w sobotę dwukrotnie pojechał pociąg retro do Starego Sącza. Amatorów nie brakowało, co dla organizatora - Zakładu Linii Kolejowych - może być wskazówką, że warto bawić się w retro. Takiego nadkompletu w pociągu dawno nie oglądano.

"Dziennik Polski" 2006-08-21

Autor: ea