Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Proszę wsiadać, drzwi zamykać

Treść

Tuż po godzinie 10 z dworca PKP w Nowym Sączu wyruszył w niedzielę Małopolski Pociąg do Przyjemności. Tak został nazwany pociąg retro, który po raz czwarty, z początkiem jesieni, przemierzył liczącą 70 km malowniczą trasę do Chabówki. - Proszę wsiadać, drzwi zamykać, pociąg osobowy do Chabówki odjeżdża z toru pierwszego przy peronie pierwszym - tymi słowami starosta nowosądecki Jan Golonka ubrany w czerwoną czapkę dyżurnego ruchu odprawił parową lokomotywę z kilkoma starymi wagonami, pamiętającymi czasy sprzed II wojny światowej. Razem z grupą kilkuset pasażerów w podróż zabrali się ubrani w stylowe stroje krakowscy aktorzy z Teatru Mumerus i Kancelarii Faro, by zabawiać podróżnych piosenkami i scenkami kabaretowymi. Na przystankach w Limanowej, Tymbarku, Dobrej, Kasinie Wielkiej, Mszanie Dolnej i Rabce czekały na przyjezdnych zespoły regionalne z muzyką, stoły zastawione regionalnym jadłem, przygotowanym przez koła gospodyń wiejskich. Gminy wykorzystały przejazd pociągu, by promować swoje atrakcje turystyczne. Gmina Limanowa reklamowała np. gospodarstwa agrosturystyczne. Przed odjazdem pociągu z Nowego Sącza, Ryszarda Leszczyńska, prezes Ogólnopolskiego Forum Rozwoju Kolejowych Szlaków Turystycznych, wręczyła staroście Janowi Golonce, senatorowi Stanisławowi Kogutowi i wceprzewodniczącemu Sejmiku Witoldowi Kozłowskiemu duże fotografie z poprzednich podróży retro, z podziękowaniami za wsparcie i promowanie tej atrakcji turystycznej. Wicemarszałek Leszek Zegzda i wiceprezydent Bożena Jawor życzyli szczęśliwej podróży i lokomotywa, sapiąc, ruszyła w trasę. Za sterami zasiedli długoletni maszyniści z Chabówki - Kazimierz Ceklarz i Andrzej Truty. Skład poprowadzili Andrzej Witulski, Krzysztof Kowalczyk i Tadeusz Kluzek. - Z okien pociągu nasza sądecka ziemia zupełnie inaczej wygląda niż z autobusu czy własnego samochodu - mówił Tadeusz Kwarta, coroczny pasażer retro. Przejeździł 35 lat jako maszynista na lokomotywach parowych, od 25 lat jest na emeryturze. W Marcinkowicach brać wagonową zabawiali aktorzy zapowiadani przez dyżurnego konferansjera pociągu, Henryka Pasiuta. Katarzyna Nowak, grająca od ubiegłego roku krakowską kokotę, robiła zamieszanie wśród męskiej cześci pasażerów. Dzieci - dla odwrócenia uwagi - zabawiała Mira Wielowiejska. Do Limanowej podróżnym towarzyszyła awionetka, która co chwilę, zataczając koła, przelatywała bardzo nisko wzdłuż pociągu. W wagonach zabawa trwała na całego. Zaopatrzony w jadło i napitki bufet był stale oblężony. - Jak kapela "Spod Kicek" gra to pogoda być musi - orzekł Józef Tokarczyk, lider muzykantów z Mordarki. I rzeczywiście, przez całą drogę, nie pierwszy rok zresztą, świeciło lipcowe słońce. Ludzie wysypali się na limanowski peron i popędzili do stoiska ze smalcem, ogórkami i ciastem. Przygotowały go panie z KGW Podłopień 2: Maria Szewczyk, Józefa Kulig, Helena Jania i Maria Danielczyk. Na powitanie przybyłych wyszli gospodarze miasta i powiatu - Marek Czeczótka i Jan Puchała. W Tymbarku w imieniu wójta Pachowicza, pociąg pozdrowił przewodniczący komisji kultury i oświaty Rady Gminy Janusz Kałużny. Tu popisały się tańcami góralskimi dzieci ze Szkoły Podstawowej w Podłopieniu. Tradycyjnie już, gorące powitanie kiełbaskami z rożna i muzyką czekało w Kasinie Wielkiej. Ale nie skończyło się na jedzeniu. Szefowie stacji narciarskiej na Śnieżnicy zachwalali uroki zimowego szaleństwa, mając cichą nadzieję, że w białym sezonie także przyjedzie pociąg retro obładowany całkiem współczesnym sprzętem do zjeżdżania. Pociąg szybko minął Dobrą, Mszanę Dolną i Rabkę. Rozbawione towarzystwo z wrażeniami wróciło autokarami do Nowego Sącza. Ryszarda Leszczyńska rozdawała podróżującym do podpisu petycję w sprawie ochrony zabytków kolejowych. - Nie można dopuścić do cichej i ukrywanej eutanazji starych kolejowych szlaków, zabytkowych lokomotyw, wagonów lub sprzedaży ich w obce ręce. Takie niebezpieczeństwo grozi skansenowi w Chabówce - Ryszarda Leszczyńska wyjaśniała nam cel petycji, z którą chce się zwrócić do rządu. - Uwaga, uwaga - odezwał się całkiem serio na jednej ze stacji Henryk Pasiut. - Jakieś dziecko zgubiło bucik... (WCH) Na trasie W Mszanie Dolnej peron wypełnił się gwarnym tłumem, w którym nie zabrakło postaci podróżnych z koszami jabłek i walizkami przewiązanymi rzemieniami, dam w kapeluszach, dziewcząt z pensji, sufrażystki, wróżki, fotografa z przenośnym atelier. Byli nawet chuligani w krótkich spodenkach. W takiej właśnie scenerii witali podróżnych z "Pociągu do przyjemności" przedstawiciele Stowarzyszenia "Lama" i Maltańskiej Służby Medycznej, którzy wymyślili i przygotowali to kolejowe popołudnie z herbatą z samowara, degustacją szarlotek, piszingerów, serników i makowców. Pomogła im firma "Arasco" ze Skawy i miejscowa GS "Samopomoc Chłopska". O dobrą kondycję podróżnych dbali Maltańczycy. (RM) "Dziennik Polski" 2007-09-25

Autor: wa